piątek, 13 marca 2009

10 cm męskiej nogi na obcasie ;-)

Zapomnijcie na chwilę o Witkowskim, Żurawieckim, Iwaszkiewiczu. Przypomnijcie za to sobie Almodovara i pomieszajcie go odrobinę z Pamukiem. Ale tylko odrobinę.

Co otrzymacie? Oto odpowiedź: "Zabójstwo proroków"(Prószyński i S-ka, 2009) Mehmeta Murata Somera.


Główną bohaterką i narratorką jest transwestyta, nieco zblazowana, świetnie wykształcona (informatyka nierzadko się przydaje w śledztwach), a nade wszystko na tyle urodziwa, że potrafi uwieść każdego - kiedy tylko chce i jak tylko chce. A że do tego wszystkiego ma całkiem dobre serce i jest społecznie zaangażowana, to jako śledcza musi się świetnie sprawdzać. No i sprawdza.

Ale co tam śledztwo. Czytając tę powieść, turlałem się ;-) ze śmiechu. Somer z dystansem i ciepłą ironią przedstawia tajemnice zamkniętego dla większości światka transwestytów. Groza życia na granicy prawa miesza się tu z dymem papierosów oraz lejącym się obficie alkoholem. I nie tylko alkoholem. Bawią się bowiem te dziewczyny, rzekłbym, bez ograniczeń.

Aż dziw bierze, że pochodzącemu z Turcji autorowi takich fabuł nic się jeszcze nie przytrafiło. Ale może to dowód na to, że coś się zmienia.

Albo... Że strażnicy moralności tradycyjnego porządku nie czytają książek.

Niech żałują!

1 komentarze:

  1. A to mnie zaintrygowałeś :) Waśnie przeglądam Twój blog (swoją drogą świetny) i notuję co ciekawsze tytuły :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze