Powodów, dla których Joanna Tokarska-Bakir zdecydowała się zrealizować swój książkowy pomysł, było kilka. Postać ks. Stanisława Musiała i obrazy wiszące w katolickich kościołach w Sandomierzu - to dwa z najważniejszych pretekstów. Poza tym chodziło o zrozumienie, odtworzenie pamięci, wyłonienie z tła, ukazanie tego, co jest nieuchwytne, niewyrażone, a często rozmyte, skazane na strącenie w niebyt obojętności.Antropologia przesądu w tym wypadku odnosi się do historii o krwi, którą rzekomo mają pożądać Żydzi. Tokarska-Bakir odtwarza je z dawnych dokumentów, a także z przekazywanej z pokolenia na pokolenie opowieści ustnych wciąż żwywych w Sandomierzu. Odtwarza, strukturyzuje, porządkuje. Układa w schemat. Powtarzalny i dostępny. Mniej przerażający? Niekoniecznie. Ale uchwytny. Wreszcie.
"Legendy o krwi" to, powtórzę jeszcze raz, książka szalona. Szalona, dodam, w (po)nowoczesnym sensie. Także ze względu na etyczno-metodologiczną stronę całego przedsięwzięcia. Autorka balansuje przecież na granicy historii, socjologii, antropologii, literaturoznawstwa, filozofii.
A co być może najważniejsze - pisze pięknie. Przepięknie.
Od miesiąca mam niesamowitą ochotę kupić tę książkę, tylko cena mnie trochę odstrasza. Po takich recenzjach chętniej wyciągam portfel ;)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam