czwartek, 26 listopada 2009

grudzień 2007 r.

"Orchidea" (EMG, 2009) to wspólne dziełko Marcina Świetlickiego, Gai Grzegorzewskiej, Irka Grina. Krakowskie acz zabawne. :-)

(...) Prawda oczywiście leży zawsze gdzie indziej, a zabawa stanowi o smaku życia. Wiedzą o tym doskonale nie tylko autorzy, ale i bohaterowie książki. "Orchidea" zatem to spektakl dobrego humoru, pogrywki, skrząca się ironia i pisanie pod prąd wszelkim modom - włącznie z modą na poprawność polityczną. Sztywny gorset gatunku się rozluźnia, rzeczywistość przeplata się ze zmyśleniem (i to w podwójnym sensie - jeden z bohaterów jest zafascynowany bowiem second life'em), a absurdalne dialogi i zwroty akcji sprawiają, że trudno wycenić jakość całości.

Najzabawniejsze dla czytelników będzie jednak nie tyle rozgryzanie literackich odniesień (choć i to spore pole do popisu dla polonistów o zacięciu internacjonalnym), co aluzje do rzeczywistości powszechnie dostępnej. iPody, kultura emo, Prada, serial "Dynastia", Zwis i tak dalej, i tak dalej. Jeszcze więcej radości, ze względu na kontrowersyjność samego gestu portretowania wprost innych kumpli, sprawią aluzje czysto personalne. Na kartach tej książki pojawiają się mniej lub bardziej bezpośrednio - "jako żywo!", by zacytować język jednego z bohaterów "Orchidei" - Marcin Baran czy Paweł Dunin-Wąsowicz. Takimi odniesieniami ta fabuła gęsto się ściele (!) szczególnie od połowy, gdy autorzy przestali mieć związane ręce internetową publikacją. Pod koniec "Orchidei" pomieszanie bohaterów zmyślonych z realnymi sięga absurdu. (...)


Fragment tekstu, który w całości - za opłatą - dostępny jest TU.

0 komentarze:

Prześlij komentarz