wtorek, 27 stycznia 2009

19 nowych wierszy

W tym tygodniu w księgarniach pojawia się najnowszy tomik Wisławy Szymborskiej. "Tutaj" (Znak, 2009) zawiera dziewiętnaście wierszy. Wiele z nich znanych jest już czytelnikom prasy kulturalnej.


Tomik jeszcze dobrze nie ulokował się na listach bestellerów (daję sobie głowę uciąć, że będzie to hit walentynkowy), a już spotyka się z ostrzem krytyki. Na alarm bije na przykład Magdalena Miecznicka, która się denerwuje płytkością fragmentu następującego:

"Żyjemy dłużej,
ale mniej dokładnie
i krótszymi zdaniami"

(z wiersza "Nieczytanie").

"Przykro powiedzieć, ale publicyści dawno powiedzieli o współczesności znacznie więcej, a nawet głębiej" - pisze Miecznicka. Fakt. Tylko co z tego, że "powiedzieli"?

:-)

poniedziałek, 26 stycznia 2009

"5" z matury

Psycholożka i psychoterapeutka, Ewa Woydyłło, pojawia się to tu, to tam. Bardzo często. I bardzo dobrze - od razu dopowiem. Gdy czytam jej książki, mam ochotę na zmiany - chociażby małe.

Ostatnio znowu mam. Za sprawą następującej książeczki:



"Powtórka z matury" (Wydawnictwo Literackie, 2009) to garść porad, które nie pozostawiają złudzeń: zmienić się można niezależnie od wieku. I niech nie zniechęca nas ponura karta przeszłości w postaci ciężkiego dzieciństwa czy ponurych doświadczeń okresu "przedmaturalnego".

Jest tu trochę o symptomach DDA, o budowaniu poczucia własnej wartości, o "dobrej" i o "złej" pamięci... Systematyczni czytelnicy Woydyłło się nie zdziwią.

Przeuroczy jest natomiast koncept firmy JATUITERAZ S.A. Tylko jedno zdanie z tego rozdziału:

"Podstawowa zasada to odpowiedzialność za siebie samego".

No to jak, zmieniamy (się)?

niedziela, 25 stycznia 2009

7. wspaniałych

Eustachy Rylski, o którym ostatnio głośno było za sprawą "Warunku" (2005), opublikował nową książkę:


"Po śniadaniu" (Świat Książki, 2009) to w zasadzie coś z pogranicza eseju i wspomnień, gdzie bohaterami są: Błok, Turgieniew, Camus, Malraux, Iwaszkiewicz, Hemingway i Capote. Każdym z nich Rylski zachwycał się, bądź zachwyca po dzień dzisiejszy. Niektórzy pociągali go jako niezwykli ludzie, inni - jako niezwykli pisarze, jeszcze inni - jako, hm, czarodzieje.

Czytałem tą książkę z wypiekami na twarzy, najbardziej niecierpliwiąc się, co też Rylski napisze o Iwaszkiewiczu i Capotem.

Warto było.

"W wielu mniej lub bardziej wiarygodnych relacjach o Iwaszkiewiczu wspomniano jego ciche i mądre pogodzenie się z życiem, olimpijski spokój wobec jego wyroków. Nie mam podstaw, by w to wątpić, ale z utworów mi najbliższych to nie wynika".

"Śniadanie u Tifanny'ego budzi za sobą żal jak kobiety, które nas opuściły, bośmy spowszednieli, zbrzydli, zestarzeli się, przygnębiająco zmądrzeli. Nie jesteśmy przez to gorsi, a one lepsze, ale to one odchodzą, jak odeszła dziewczyna o figurze chłopca z całą swoją menażerią, a Czarodziejska góra trzyma się mnie kurczowo jak rzep psiego ogona".

Tyle wypisków o autorach Panien z Wilka i Z zimną krwią.


A ja osobno polecam też szkic pierwszy (Biały lanson). Niby o Hemingwayu, ale... tak naprawdę to hołd złożony niejakiemu inżynierowi Janowi.