Klasyka, conie? Klasyka, klasyka. A za chwilę to nawet będzie historia. Co ja mówię: będzie to wykop archeologiczny. A stanie się tak, gdy wejdzie w życie projektowana ustawa o zakazie palenia w miejscach publicznych.
Na razie jednak o paleniu pomyślmy, a raczej poczytajmy bez uprzedzeń. Ukazała się właśnie niesamowita książka "Dym. Powszechna historia palenia" (Universitas, 2009), więc pretekst mamy bardzo miły:

Zredagowana przez zajmujących się międzykulturowymi badaniami humanistycznymi antologia to zbiór tekstów ujmujących kulturowy fenomen palenia z różnych perspektyw. Mamy więc szkic o kulturze tytoniu w Japonii, esej na temat palenia i związków towarzyskich, kilka słów o kokainie (czemu nie?!), całkiem przyjemny artykulik o dymie w kinematografii (temat rzeka!), a nawet niepokojąco brzmiące prace: "Uprzedmiotowienie Afroamerykanów w XIX-wiecznej sztuce tytoniowej" czy "W stronę homoseksualnej historii palenia".
Powiedziałbym: żyć nie umierać, ale jednak byłoby to - jak wiemy z danych medycznych - przekłamanie. Dziś obowiązuje przekonanie, że palenie zdrowiu szkodzi. Zdrowiu i życiu. Kiedyś oczywiście było inaczej. Tytoń leczył z różnych dolegliwości. Wierzono nawet, że uzdrawia z melancholii i syfilisu. Ech.
O tym wszystkim w cudnie kontrowersyjnym "Dymie". Plus - dla wielbicieli staroci - cudowne reprodukcje dawnych reklam. Takich na przykład:














