
Biografia, jak to biografia, zawiera kilka niezbytych faktów. Na przykład to, że Coelho przyszedł na świat w sierpniu 1947 roku. Że był dzieckiem słabym, astmatycznym (astma się wzmagała, gdy widział piękne dziewczyny) i pragnącym zostać wielkim pisarzem. Wielkim i sławnym, dodam. Przeczytamy tu też, że zaczynał od poezji, by szybko przerzucić się w stronę prozy. I że zanim trafił na listy bestsellerów miał wiele przygód. Z Kościołem, narkotykami, próbami samobójczymi i - choć to oczywiście mało szczęśliwe zestawienie - homoseksualnymi. A także z kobietami. Całym naręczem kobiet, które interesowały się Paulem, mimo jego wzrostu (169 cm) i wcale nie tak znowu absorbującej fizjonomii.
Zresztą nie ma co streszczać szczegółów biografii, gdyż są one dostępne w różnych miejscach. Ot, choćby na Wikipedii.
Rzecz w tym przypadku polega nie na rekonstruowaniu biografii, ale na jej dekonstruowaniu. Zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z postacią tak owianą legendami i mitami jak autor "Alchemika". Dekonstrukcji, czyli poniekąd odczarowywaniu - czegoś, co Fernando Morais, autor biografii - zupełnie nie zrobił. Niestety.
Ta książka natomiast może służyć jako przykład budowania mitu w porozumieniu z Autorem. Morais zaprzyjaźnił się z Coelho, dopytywał o szczegóły, przepisał pewnie gro anegdot, które płynęły wprost z ust zainteresowanego czy z ust przychylnych zainteresowanemu. To są oczywiście moje dość odważne podejrzenia, ale poniekąd uzasadnione tym, co znajduję w książce. Wszystkie chropowate i ciemne strony biografii Coelho są bowiem wygładzone i wyprasowane. I pocieszające. Jak wiosenne tchnienie świeżego powietrza. Jak światło wojownika. Jak płynąca rzeka...

Siegając po biografię, poza tym, że dowiem się kilku pikantnych szczegółów i wypisze sobie co bardziej interesujące zdania ('interesujących' zdań cała masa - ale o tym innym razem), liczyłem po cichu, szczerze powiedziawszy, że biografista zajmie się fenomenem tej prozy. I jej różnymi obliczami.
Zajął się, owszem. Ograniczył się niestety do wyliczenia sukcesów pisarskich i krytyk pod adresem autora "Pielgrzyma". Dodając, że mimo tego (krytycznych uwag) pisarz się nie poddaje. I pisze nadal.
Najwyraźniej Coelho to twarda sztuka. Nie wyobrażajcie sobie za dużo!;-)
hello... hapi blogging... have a nice day! just visiting here....
OdpowiedzUsuń na zawszeA czy ja już mówiłem, że Paulo Coelho to mój ulubiony Autor???
OdpowiedzUsuń na zawsze