Przede wszystkim więc jest to opowieść, czy raczej zbiór opowieści osadzonych we współczesności. Rzecz bowiem zasadniczo dotyczy relacji międzyludzkich, zwłaszcza tych, które wcale nie są udane, czy - jak sugeruje tytuł - są toksyczne. Mamy więc natrętnego powstańca Tadeusza, który zapałał miłością (kompletnie nieodwzajemnioną) do młodej Anny. A właściwie do pewnego wyobrażenia Anny, która - w jego oczach - jawiła się jako zdobycz na polowaniu. Polowaniu, gdzie - rzecz jasna - on zawsze był zwycięzcą. Jest też na przykład Lucyna. Rozmodlona, ale w sposób dziwaczny. Do Chrystusa, który jest ni Bogiem, ni człowiekiem. Takim rodzajem symularkrum przyjaciela, który daje namiastkę obecności kogoś ważnego w życiu.Bo to w zasadzie książka o samotności i egoizmie. O tym, jak z zamknięcia się na świat i na to, co mają do zaoferowania inni - bez wciskania ich w niewygodny gorset tylko-naszych-oczekiwań - wynikają nieprzyjemności, porażki, żenujące momenty. Rejmer nie pisze jednak o tym wszystkim ze smutkiem. Raczej z groteskową bezradnością, zwracając tym samym uwagę, że świat w istocie to mozaika paradoksów, a w obserwowaniu cudzej samotności i egoizmu można przyjrzeć się, jak w zwierciadle, własnym ograniczeniom i uprzedzeniom. Tak przynajmniej ja odbierałem tych bohaterów. :-P
Mówi Małgorzata Rejmer tak:
W„Toksymii” samotność bohaterów bierze się z ich niezdolności do wyjścia poza własne ja, to jest jakaś forma egoizmu, ale też chodzi o zwykły brak wrażliwości i o niechęć do podejmowania wysiłku, jakim jest zetknięcie się z drugim człowiekiem. Moi bohaterowie nie są przesadnie świadomi tego, co tak naprawdę jest przyczyną fiaska w ich relacjach z ludźmi, bo nie szukają winy w sobie. Większość z nich ma postawę łagodnie roszczeniową, to znaczy spokojnie czekają, aż świat dostosuje się do ich oczekiwań. Gdyby mieli większą samowiedzę i zdolność do introspekcji, to najprawdopodobniej byliby zupełnie innymi ludźmi i„Toksymia” byłaby opowieścią o czymś innym.*
*Fragment z wywiadu, który w całości dostępny jest TU (niestety dostęp płatny).
"Toksymia" już zebrała pozytywne recencje krytyków i pisarzy, zwracając uwagę m.in. Agnieszki Wolny-Hamkało czy Izabeli Sowy. Ukazała się w "Lampie i Iskrze Bożej" z ilustracjami Macieja Sieńczyka. Budzi dużo pozytywnych emocji i wydaje się, że to dopiero początek sukcesów. Ja trzymam w każdym razie kciuki.
Ta książka pisana jest frazą, która wciska w fotel i nie daje spokoju.
Bądźcie więc czujni. Nie tylko w Nowym Roku. :-)
0 komentarze:
Prześlij komentarz