czwartek, 7 stycznia 2010

Tadeusz pamięta, że na trzecie spotkanie przyszła w bluzce z dużym dekoltem

Rok 2010 zaczyna się od mrozów. Dosłownie i w przenośni. Bo o mrozie w relacjach międzyludzkich pisze także Małgorzata Rejmer w "Toksymii" (Lampa i Iskra Boża, 2009). Wspominałem o tej książce w poście poprzednim, czas teraz na więcej konkretów.

Przede wszystkim więc jest to opowieść, czy raczej zbiór opowieści osadzonych we współczesności. Rzecz bowiem zasadniczo dotyczy relacji międzyludzkich, zwłaszcza tych, które wcale nie są udane, czy - jak sugeruje tytuł - są toksyczne. Mamy więc natrętnego powstańca Tadeusza, który zapałał miłością (kompletnie nieodwzajemnioną) do młodej Anny. A właściwie do pewnego wyobrażenia Anny, która - w jego oczach - jawiła się jako zdobycz na polowaniu. Polowaniu, gdzie - rzecz jasna - on zawsze był zwycięzcą. Jest też na przykład Lucyna. Rozmodlona, ale w sposób dziwaczny. Do Chrystusa, który jest ni Bogiem, ni człowiekiem. Takim rodzajem symularkrum przyjaciela, który daje namiastkę obecności kogoś ważnego w życiu.

Bo to w zasadzie książka o samotności i egoizmie. O tym, jak z zamknięcia się na świat i na to, co mają do zaoferowania inni - bez wciskania ich w niewygodny gorset tylko-naszych-oczekiwań - wynikają nieprzyjemności, porażki, żenujące momenty. Rejmer nie pisze jednak o tym wszystkim ze smutkiem. Raczej z groteskową bezradnością, zwracając tym samym uwagę, że świat w istocie to mozaika paradoksów, a w obserwowaniu cudzej samotności i egoizmu można przyjrzeć się, jak w zwierciadle, własnym ograniczeniom i uprzedzeniom. Tak przynajmniej ja odbierałem tych bohaterów. :-P

Mówi Małgorzata Rejmer tak:

W„Toksymii” samotność bohaterów bierze się z ich niezdolności do wyjścia poza własne ja, to jest jakaś forma egoizmu, ale też chodzi o zwykły brak wrażliwości i o niechęć do podejmowania wysiłku, jakim jest zetknięcie się z drugim człowiekiem. Moi bohaterowie nie są przesadnie świadomi tego, co tak naprawdę jest przyczyną fiaska w ich relacjach z ludźmi, bo nie szukają winy w sobie. Większość z nich ma postawę łagodnie roszczeniową, to znaczy spokojnie czekają, aż świat dostosuje się do ich oczekiwań. Gdyby mieli większą samowiedzę i zdolność do introspekcji, to najprawdopodobniej byliby zupełnie innymi ludźmi i„Toksymia” byłaby opowieścią o czymś innym.*

*Fragment z wywiadu, który w całości dostępny jest TU (niestety dostęp płatny).

"Toksymia" już zebrała pozytywne recencje krytyków i pisarzy, zwracając uwagę m.in. Agnieszki Wolny-Hamkało czy Izabeli Sowy. Ukazała się w "Lampie i Iskrze Bożej" z ilustracjami Macieja Sieńczyka. Budzi dużo pozytywnych emocji i wydaje się, że to dopiero początek sukcesów. Ja trzymam w każdym razie kciuki.

Ta książka pisana jest frazą, która wciska w fotel i nie daje spokoju.

Bądźcie więc czujni. Nie tylko w Nowym Roku. :-)

0 komentarze:

Prześlij komentarz