
Czytałem tę książkę, przyznać muszę, na początku trochę jako literacki eksperyment. Zwłaszcza pierwsze kilkanaście stron nastraja do refleksji nad tym, czy narrator pisze o rzeczywistości czy raczej o tym jak rzeczywistość jet zrobiona ze słów i wyobraźni. Zawieszone w jakimś nierealu i bezcelowości rozmowy bohaterów, namierzanie i porządkowanie przestrzeni, dystans do świata - wszystko to sprawiało, że ta proza nasuwała momentami skojrzenia z jakąś baśnią.
Dopiero później rzeczywistość nabierała barw i kształtów.
Śródborowianka, czyli tytułowy pensjonat, to relikt przeszłości, do której powraca młody narrator, nie do końca ujawniając swoją motywację. Chodzi zapewne o odszukanie własnej tożsamości żydowskiej. Oraz o sprawdzenie, na ile mityczne dzieciństwo wciąż ma swój dawny smak. Oba te cele jednak szybko rozmywają się. Narrator na nowo daje się poniekąd wciągnąć w grę z pamięcią. Potyka się o cudze historie, doświadczając czegoś na kształt bezradnej czułości.
- Na mnie ogromne wrażenie zrobiła scena z panem Abrahamem, który pisał słownik biograficzny "wszystkich Żydów, którzy kiedyś mieszkali w Polsce". Gromadził on swoje notatki na biletach, kwitach z pralni i innych skrawkach papieru. Doszedł jednak tylko do początku litery B. Swoją drogą, piękny punkt wyjścia do rozmowy o naturze pamięci.
- Tak, choć sam nie wiem, czy potrafiłbym stworzyć własną jedną definicję pamięci. Bliska mi jest ma pewno uwaga z manifestu Tadeusza Kantora. Powiada ona, że wspomnienie - czyli to, co jest wyciągnięte z pamięci - jest realnością. Innymi słowy: to, co mamy w pamięci, nie jest mniej ważne od tego, co się dzieje teraz. Często wspomnienia są bowiem istotniejsze od tego, co się zdarza aktualnie. Próbujemy rekonstruować różne rzeczy z przeszłości i okazuje się, że nie wszystko mamy w głowie. Pamiętamy pojedyncze zdania, niedokończone opowieści. To wszystko teraz trzeba odbudować. To oczywiście nie tylko kwestia kondycji umysłu. Taka jest po prostu nasza natura.
Fragment wywiadu z Pazińskim. Więcej TU [dostęp płatny].
Ocenianie pamięci jest kwestią sporną, choć wielu - wystarczy się rozglądnąć ;-) - nie waha się wcale. Taka widać nasza natura. Czy raczej cienie naszej natury. Czasem lepiej się trzymać od tego z daleka. Albo tkać swoją wypowiedź z metafor, niedopowiedzeń i podkreślenia, że wspomnienia mają dwuznaczną... naturę. Tak jak czyni to Paziński. Jestem po jego stronie.
Polecam "Pensjonat". To - w pozytywnym sensie - inna jakość we współczesnej literaturze polskiej.
Inna, lepsza jakość dodałabym po lekturze. Paszport Polityki uważam za jak najbardziej zasłużony.
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam serdecznie :)