czwartek, 11 marca 2010

O 19-letnim Gustawie Herlingu-Grudzińskim Maria Kuncewiczowa powiedziała tak: "bystry, sumienny i inteligentny"

Kilka tygodni temu ukazał się pierwszy tom "Dzieł zebranych" (WL, 2009) Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Księga zbiera recenzje, szkice i rozprawy literackie z lat 1935-1946.

Na łamach "Magnesu" (dodatku "Dziennika Polskiego") pytam dra Zdzisława Kudelskiego o tego młodego Herlinga:

[...] - Gustaw Herling-Grudziński, jak wynika z Pańskiej opowieści i wydanego przez WL pierwszego tomu dzieł zebranych, był przed wojną faktycznie niebywale aktywnym człowiekiem pióra.

- Widać z pewnością było w nim pazur krytyczny. Był szalenie oczytany. Jako 19-latek miał na swoim koniec ponad 30-kilka publikacji. To musiała być naprawdę silna osobowość. Gdy się prześledzi, o czym pisał, to można mówić o tym tylko z podziwem. A były tam różne rzeczy. Teksty o Gombrowiczu i o Schulzu, o Dąbrowskiej, o Czechowiczu, Andrzejewskim, Konińskim, krytyczne wypowiedzi o Żeromskim. Ten ostatni zwłaszcza był dla niego bliski - poprzez kielecczyznę, a jednocześnie, z latami narastał w nim bunt przeciwko Żeromskiemu jako nauczycielowi inteligencji polskiej. Żeromski zaszczepił w nim postawę aktywności, chęci działania.

Z Żeromskim wiąże się zresztą anegdota. Jako uczeń Herling-Grudziński poznał bowiem w Kielcach antykwariusza, Icka Chitlera, który wcześniej współpracował z Żeromskim. Praca ta polegała na dostarczaniu ściągawek dla uczniów. Tak dorabiał autor "Wiernej rzeki". Ironia losu sprawiała, że Herling-Grudziński tę tradycję kontynuował i również dostarczał. To oczywiście trochę niepedagogiczne, ale tak właśnie było.

- Kto by pomyślał, że w ten sposób dojdzie do spotkania Herlinga-Grudzińskiego z Żeromskim...

- To nie wszystko! Chęć działania i niezgoda na rzeczywistość doprowadziła Herlinga-Grudzińskiego w Kielcach do kółka komunistycznego. Trwało to kilka miesięcy, niewiele brakowało, a przyszły pisarz zostałby wyrzucony z gimnazjum. Potem, ostro wziął się do roboty. Na szczęście. Po latach Herling-Grudziński swój "komunizancki" romans - jak sam to określał - oceniał jako zupełnie nieporozumienie. Żeromszczykiem natomiast pozostał do końca.

Więcej TU [dostęp płatny].

2 komentarze:

  1. CZY można się jakoś z Panem skontaktować, mailowo np.? Napisałam na adres myspace'owy, ale chyba Pan z niego nie korzysta.

    OdpowiedzUsuń na zawsze