
Piszę o niej dzisiaj w "Magnesie" m.in. tak:
"Problem matematyczności świata lub matematyczności przyrody"? Brzmi niepokojąco, ale nie denerwujemy się i przyjmujemy kolejne akapity ze stoickim nastawieniem. Stoickim - bo i filozofia starożytna oraz to, co działo się wokół tej myśli, jest jednym z tematów pierwszych kilku rozdziałów. Pojawia się a to Platon, a to Arystoteles, a to Heraklit z Efezu. Heller, co dla humanisty pokroju niżej podpisanego szczególnie cenne, nie tylko umie łączyć wiedzę ogólną z wykładem na temat konkretnych, skomplikowanych nierzadko zagadnień, brrr, matematycznych. Mało tego: on często podlewa je uroczymi anegdotami. Na przykład taką:
"Znany matematyk, G.H. Hardy, odwiedził w szpitalu innego znanego matematyka, Hindusa, Srivinasa Ramanujana i chcąc go rozerwać, powiedział, że przyjechał taksówką o numerze 1729, ale że liczba ta nie wydaje mu się interesująca. ‘Ależ przeciwnie - odpowiedział Ramanujan. - To liczba bardzo interesująca; jest ona najmniejszą z liczb, które dadzą się wyrazić sumą dwu sześcianów na dwa różne sposoby'".
Prawda, że piękna?
Zalet tej książki dla humanistycznego umysłu krnąbrnego wobec ścisłej matematyki jest oczywiście jeszcze więcej. Weźmy choćby konstrukcje rozdziałów. Niby krótkie, zwięzłe, a jednak na tyle opisowe, że człowiek nie gubi się pod presją prędkiego zrozumienia zagadnień z zakresu "względności ruchu obrotowego" czy "pierwszej zasady dynamiki". Michał Heller ma bowiem ten niezwykły dar wyjaśniania i jednocześnie wyrozumiałości, który sprawia, że nawet jeśli nie wszystko jest jasne, to świat się nie wali, a nasze całkiem niezłe samopoczucie (w matematycznej ignorancji) nie jest zbytnio zachwiane.
Więcej TU [dostęp płatny].
I jeszcze: ;-)
Bardzo lubię Hellera!
OdpowiedzUsuń na zawsze