niedziela, 21 listopada 2010

Po dwóch godzinach wyszliśmy.

Nowa książka Andrzeja Stasiuka to wydarzenie nie tylko księgarskie, ale i czytelnicze. Tak jest z "Dziennikiem pisanym później" (Czarne, 2010).



"(...) Andrzej Stasiuk w swojej narracji jest jak zwierzę polujące, ale nie drapieżne. Opuszcza swoje legowisko, by rozejrzeć się po okolicy. Ponury, nieufny, ale garnący się do innych. Działa instynktownie. Na tak zwanego czuja. Na próżno szukać jakiegoś porządku w tym wszystkim. Podróż mknie częściej ścieżkami i bocznymi drogami niż autostradą.

A jednak jest w tym wszystkim - z drugiej strony - coś z ucieczki. Stasiuk jakby umykał rzeczywistości. Widać to zresztą na wielu poziomach.

Po pierwsze, w specyficznej frazie, która czyni z opowieści podróżnej rodzaj modlitwy. Na początku jej prawie wcale nie słychać, objawia się ona dopiero z czasem, narasta, by pod koniec książki stać się głosem niemal wiodącym.

Po drugie, Stasiuk pisząc o mieszkańcach południowo-wschodniej Europy tak naprawdę pragnie zobaczyć siebie i swoje otoczenie; swoją - mówiąc dosadniej - ojczyznę. Kierunek poza granicę własnego kraju jest w zasadzie podyktowany niemocą wobec rzeczywistości dostępnej mu (a przede wszystkim nam) tu i teraz.

Niemocą, ale i fascynacją(...)"

Więcej TU (dostęp niestety płatny:().

piątek, 12 listopada 2010

Ich Troje. Tato, Syn i Gołąbek

Szymon Hołownia. Przedstawiać nie trzeba. Ale może warto przedstawić jego książkę "Bóg. Życie i twórczość" (Znak, 2010).


Kto znał wcześniejsze książki Hołowni, ten z pewnością się nie rozczaruje i przy tej. Mnie zachwyca pomysł pisania o Bogu w taki sposób, jaki robi to ten człowiek: bezpośrednio, bez patosu, jakby pisał o kimś nam bliskim. Mimo iż - jak wiadomo - Bóg jest nam chyba coraz dalszy...

"Boga można poznawać powoli i systematycznie. Z niezwykłą (ktoś rzekłby: anielską) cierpliwością. Wychodząc od niczego, a może od chaosu, od jego pierwszej woli, samotności (albo i nie), wszechmocy, a potem Jezusa, świętych... Po drodze wypada (żeby nie powiedzieć: należy) potknąć się o kilka kontrowersyjnych i ważnych obecnie tematów – na przykład kwestie islamskie. Na końcu wreszcie warto wszystko przyprawić odrobiną dobrego humoru, dystansu i ciekawości. Z przewagą tej ostatniej. Bo ciekawość tym razem to nie pierwszy stopień do piekła, ale pierwszy krok do głębszego poznania Kogoś Fascynującego".

Więcej TU.