sobota, 2 lipca 2011

50. rocznica śmierci

Mija 50. rocznica samobójczej śmierci Ernesta Hemingwaya. Pisarza genialnego, który - cóż, tak niestety często bywa - życia nie miał zbyt spokojnego. Z tej okazji okolicznościowy portrecik pokazujący męską stronę osobowości autora "Starego człowieka i morza".

Narodziny

Weźmy choćby rozmiary niemowlęcia.
21 lipca 1899 roku o godzinie ósmej rano Ernest Hemingway przychodzi na świat. 4 kilogramy 300 gramów oraz 58 centymetrów muszą robić wrażenie.
I jeszcze te jego cechy zewnętrzne: niebieskie oczy i ciemny meszek na główce. Od razu jakby się rwał ku hulaszczemu życiu.
Zresztą oczy niebieskie potem zmienią kolor. Staną się orzechowopiwne, podobne do tych, jakie miał ojciec Ernesta.
Wszystko niejako pod prąd.
Choć nie do końca.

Broń

W dzieciństwie mały Ernest zakochuje się w przyrodzie. Jego biografowie będą obcowanie z nią nazywać "łykami czarodziejskiego eliksiru".
Pierwszą wędkę malec otrzymuje, gdy ma trzy lata. Na piąte urodziny z kolei dostaje od dziadka Halla mikroskop.
Pojawią się też wtedy i doświadczenia myśliwskie. Pod jednym z pamiątkowych zdjęć widnieje podpis: "Papa nauczył Ernesta strzelać, gdy miał on dwa i pół roku; jako czterolatek Ernest umiał posługiwać się rewolwerem".
Nie zawaha się skorzystać z tych umiejętności przy różnych okazjach.

Dziki Zachód

Młodość chłopaka skrupulatnie spisuje jego matka. I to ona zauważa, że wśród pierwszych zdań malca najczęściej pada: "Ja niczego się nie boję".
Pierwszym pojazdem: drewniana skrzynka na kółkach. Nawiasem mówiąc, premia sklepu farbiarskiego "Bravia Berry".
Pierwsze oczarowania: tradycyjnym rodeo.
Pierwsze źródło radości: cyrk. Malec pokazuje dziadkowi tresowane słonie. Usiłuje także powtarzać akrobatyczne figury.
Pierwsze bożyszcze: Buffalo Bill, bohater Dzikiego Zachodu.
Poza tym lubi prace domowe (!). Nie jest na bakier z igłą. Nawet się upiera, że "sam, całkiem sam" uszyje ojcu spodnie.
Śpiewa też trochę. Repertuar popularny, co prawda, ale z takim fałszem, że matka zatyka uszy.

Książki

Jak głosi tradycja: prawdziwy mężczyzna nie czyta.
Ale w tym względzie Hemingway się buntuje.
Dlatego jeszcze jako mały chłopak lubuje się w książkach podróżniczych i historycznych.
Lubi powieści Stevensona (zwłaszcza "Klub samobójców" i "Wyspę skarbów"), zaczytuje się w "Robinsonie Crusoe" Daniela Defoe oraz w "Ptakach w naturze", kilkutomowym ilustrowanym dziele, które kartkuje nieustannie i które będzie miał także jako dorosły człowiek. 

Więcej TU.


I jeszcze film:)



3 komentarze:

  1. A na czym twoim zdaniem polegał geniusz Hemingwaya?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. z grubsza: umial tak podkolorowac rzeczywistosc, ze masy jego czytelnikow nie odroznialy "literatury" od "realnego swiata":)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Wieki temu czytałam "Pożegnanie z bronią" i "Komu bije dzwon" - bez zachwytu. Ostatnio sięgnęłam po "Ruchome święto" i po raz kolejny dziwiłam się, że Hemingway w ogóle dostał Nobla. Niestety jego pisanie nie wywołuje u mnie żadnych pozytywnych wrażeń:(

    OdpowiedzUsuń na zawsze