środa, 10 sierpnia 2011

na początku lat 90.

Lato (no, powiedzmy, że lato...) w pełni. Lektury wakacyjne - na topie. Na przykład "W dojrzewającym słońcu" (Wydawnictwo Literackie, 2011) Patricii Atkinson.


Kiedyś pracowała w banku w Wielkiej Brytanii. Ale na początku lat 90. musiała coś zmienić. Wtedy właśnie - wraz z mężem - przeniosła się na drugą stronę kanału La Manche. Zamieszkała w Dordogne, w południowo-zachodniej części Francji. "Powód był prosty" - mówi po latach Atkinson. "Znaliśmy ten region wcześniej. W czasie wakacji nasze dzieci brały udział w międzynarodowych wymianach. A Francja - ponieważ co roku właśnie w tym kraju spędzaliśmy nasz urlop. Wino - gdyż właśnie winnica otaczała dom, który kupiliśmy".
Ale początki nie były łatwe. Gdy w maju 1990 roku bohaterka rozpoczyna nowe życie we Francji, nie wszystko szło zgodnie z - ułożonym w głowie pełnej marzeń - planem. "Robotnicy nie zrobili tak dużych postępów, jak się spodziewaliśmy. Nie ma kuchni godnej tego miana, jedynie jej elementy w postaci zestawu tanich mebli kupionych wiele miesięcy wcześniej w Anglii. W jeden ze ścian zamiast okna zieje dziura z widokiem na dżunglę będącą ogrodem. Wędrujemy do salony, gdzie na świeżo wylanej cementowanej podłodze piętrzą się stosy mebli i przywiezionego wcześniej dobytku. Prądu nie ma".
Nie ma też wielu innych rzeczy. "Nic jednaj nie potrafi mi zepsuć humoru: tak bardzo się cieszę, że wreszcie tu jestem" - wyznaje w książce Atkinson. 

Więcej TU (dostęp płatny).

0 komentarze:

Prześlij komentarz