Jak napiszę, że czytałem i pisałem prawie cały czas (gdy nie pisałem/wklejałem tu), to uwierzycie? Bo właśnie tak było. :-) Pisać i czytać nie przestaję, ale dokonuję zagęszczenia czasoprzestrzeni i powracam - jak za dawnych lat - do bardziej regularnych wpisów. W tym tygodniu spodziewajcie się ich sporo, bo musimy nadrobić zaległości z początku roku.
Najpierw więc rocznicowo...
"A więc to już dwadzieścia lat minęło od tamtego czerwca 1991 roku, kiedy to skserowana wcześniej z pomniejszanego maszynopisu ‘Iskra Boża', która robiłem z Andrzejem Rodysem, zyskała drugi, większy tytuł ‘Lampa', makietę wyklejaną z komputerowego już składu, no i prawdziwy - choć siermiężny - druk offsetowy!" - zaczyna niemal biblijną frazą wstęp do swojej antologii Paweł Dunin-Wąsowicz. I ma rację.
Bo trud wyłuskiwania historii i zbierania ich - przez ponad dwie dekady - można spokojnie zestawić z pracą ewangeliczną: powolnego i cierpliwego siania. Literackiego, żeby nie było wątpliwości, siania.
POCIĄG OSOBOWY
Oczywiście metafory należałoby w tym wypadku mnożyć. Sam Paweł Dunin-Wąsowicz pewnie wolałby jakąś kolejową frazę. Jego pociąg (!) do literatury bez wątpienia na to zasługuje, nawet jeśli jedynym jak dotąd (ale za to jakim!) ekspresem międzynarodowym była i w dalszym ciągu jest Dorota Masłowska.
Przypomnijmy: to sukces jej "Wojny polsko-ruskiej" odkrytej i opublikowanej właśnie przez red. Dunin-Wąsowicza sprawił, że nie tylko zmieniło się oblicze literatury polskiej i jej horyzonty początku XXI, ale nieśmiała i niezależna "Lampa i Iskra Boża" przestała być nieregularnikiem, ukazującym się zwykle dwa razy do roku, a stała się w 2004 roku miesięcznikiem. Z kolorową okładką. Dostępnym w wielkich sieciach kolporterskich. I, co najważniejsze, z tą samą cenną zawartością: wagonikami prozatorskimi, recenzenckimi, wywiadowczymi...
Nie dziwota więc, że i w tej antologii musiała się Masłowska Dorota znaleźć. Ale nie od razu. Jej tekst "New York I Love You But You Bringing Me Down" mieści się gdzieś w środku wyboru "Lampowych" tekstów. Ni to pamiętnik, ni to raptularz (formuła zapisków i obserwacji szczegółów dnia codziennego i obyczajów jest zresztą, nie przypadkiem chyba, jedną z najczęściej uprawianych na łamach "Lampy") zawiera w sobie całe multum błyskotliwych i podlanych ironią, a czasem cierpkim komentarzem, uwag na temat zachowań i obyczajów innych ludzi. Komentarzem niemal antropologicznym. Niemal kulturoznawczym. I, co w przypadku Doroty Masłowskiej niemal naturalne, komentarzem chwytającym za gardziel.(...)
Więcej TU (dostęp płatny).

0 komentarze:
Prześlij komentarz