Jan Grzegorczyk, literacki ojciec chrzestny księdza Grossera, tym razem podsuwa do lektury "Puszczyka".
Marcin Wilk: Nie zdradzę wiele, gdy powiem, że Twoja najnowsza książka, Puszczyk, zaczyna się od śmierci przyjaciela głównego bohatera, Stanisława Madeja, którego znamy z Chaszczy. Brzmi to jak początek powieści kryminalnej i faktycznie coś jest na rzeczy. Dochodzenie okaże się jednak nietypowe, bo będzie dotyczyć nie sprawy, lecz... człowieka. Skąd taki pomysł fabularny zalągł się w Twojej głowie?
