poniedziałek, 3 listopada 2014

Wędrówki Anny

"Ślady nieobecności. Poszukiwanie Ireny Szelburg" pióra Anny Marchewki nie są typową biografią. To rozdzierający dowód na to, że pełna biografia nie jest możliwa. Zwłaszcza gdy życie wisi nieustannie na włosku.

(c) Nick Kenrick., off to Rome/one week / Foter / CC BY-NC-SA

Dla wielu "Ewa Szelburg-Zarembina" to pomnik. Konstrukcja z betonu odlanego rękoma pedagogicznych pragnień. Autorka dla dzieci. Z jakąś tam biografią. Bez szczegółów.

Tymczasem te właśnie szczegóły interesowały Annę Marchewkę, która zdecydowała rozłupać twardą skorupę legendy, zmieść kurz, zajrzeć do pudeł, których dawno nikt nie otwierał. Marchewka postanowiła poszukać. Skupić się na dochodzeniu. Zbierać powoli - choć nie bez trudu - ślady i pamiątki. Rozłożyć je potem przed sobą, a potem spróbować z tego odmalować portret. Już nie pomnikowy. Ale ludzki. Bardzo zresztą niebezpieczny.

Aby zrealizować to zadanie, trzeba było oczywiście wykonać określone kroki. Najpierw należało zobaczyć "Ewę Szelburg-Zarembinę" w świetle dotychczasowych pism na temat rekomendowanej najmłodszym autorki. Potem trzeba było pojechać do tych wszystkich miejsc, do Nałęczowa, ale i przespacerować po Krakowie - spoglądając na miejsca, które kiedyś były dla Ireny Szelburg ważne. Przy okazji konieczne było zebranie dokumentów i świadectw, zajrzenie także do Instytutu Pamięci Narodowej, no i rozmowa z tymi, którzy Szelburg zostawili przy sobie. Na końcu czekała nagroda: przyjrzenie się temu życiu raz jeszcze.

Co w Irenie Szelburg zobaczyła Anna Marchewka? Ten widok nie zawsze nas uszczęśliwi, uprzedzam lojalnie. Będzie za to obrazem pełniejszym, prawdziwszym, bardziej poruszającym. Marchewka przypomina ponadto o wielu ważnych dziełach pisarki dla dorosłych. Do książki dołączona jest zresztą wcale nie taka skromna antologia.

Dodo Editor, Kraków 2014.
Irena Szelburg nie miała łatwego życia, ale i nie była łatwą kobietą - cały czas o krok od tego, by z tym wszystkim skończyć.

Przetrwała.

Jak jej się udało? Przeczytajcie o tym w książce Anny Marchewki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz