Oto jedno z pierwszych zdań tej książki. Porządkujących, nomen omen, całość późniejszej lektury:
W życiu toczącym się w coraz szybszym tempie, w którym głębsze wartości są coraz częściej odrzucane na rzecz społecznego wizerunku, sprzątanie może stanowić prawdziwą terapię.
Sprzątnie terapią? Powiedzcie to leniom. I tym, którym terapia kojarzy się z czymś najgorszym na świecie. Parskną śmiechem.
Może dlatego też Loreau, która spędziła mnóstwo czasu w Japonii i tam uczyła się specyficznej kultury, proponuje, by zacząć porządkowanie od głowy. Od tego, by zbudować sobie pozytywny obraz. Zapanować nad własnym życiem. Prowadzić je zrównoważone. Odbudować zasady energii witalnej.
Sprzątanie nie musi przecież być czymś złym. Czasem zresztą więcej narzekamy niż robimy. "Nierobienie tego, co powinniśmy zrobić - oto prawdziwa strata czasu" - głosi jeden z podrozdziałów tej książki. Ważny jest rytm. Istotna też jest rutyna. Ona wcale nie musi być monotonna. Automatycznie wykonywana czynność nie musi być gorsza. Poza tym: litości, czy musimy się aż tak we wszystko angażować?
