Ta książka, od tego wypada w sumie zacząć, jest filmowa. Frazy i poszczególne rozdziały są tak odmalowane, że - jak to się mówi - dostrzegamy je oczyma wyobraźni. Oto, moi mili, Tan Twang Eng i "Ogród wieczornych mgieł" (Znak Literanova, 2013).
To historia fundamentalna, bo dotykająca dwóch najważniejszych tematów, jakie zawsze chce podjąć literatura: miłości i śmierci. Oraz także, dorzućmy trzeci, sprawiedliwości. Czy może raczej uczciwości.
Dwójka bohaterów godzi się ze swoją samotnością. Umieją nawet z niej czerpać radość. Żyją. Drobiazgi i uważność, ale nie tylko, wypełniają ich dnie. Wszystko w specyficznym rytmie niedostępnym, ale bardzo uwodzicielskim dla nas, czytelników z krajów pośpiechu i konsumpcyjnej powierzchowności.
