poniedziałek, 28 października 2013

Czekając na miłość

Budować zamki na piasku? Nie ma sensu, wiadomo. Choć czasem przecież właśnie wokół tego toczy się życie. Przynajmniej do pewnego momentu.


Magdalena Witkiewicz
(c) Lidia Anna
"Zamek z piasku" - taki właśnie tytuł nosi nowa powieść Magdaleny Witkiewicz znanej z "Milaczka", "Szkoły żon" czy "Opowieść niewiernej". Tytuł wieloznaczny, bo - jak się w trakcie czytania okaże - piasek nie musi oznaczać niczego nietrwałego, a zamek bywa czasem również zapowiedzią księcia, który pojawi się za horyzontem.

Oczywiście nie wszystko idzie tak łatwo i gładko. Chociaż początki są różowe. To fakt. Ona poznaje jego. Dużo czasu spędzają ze sobą, badają swoje ciała (a jakże!) - słowem czysta, młodzieńcza miłość. Weronika wkrótce wyjdzie za mąż za Marka. Bo w sumie czemu nie. Kochają się, jest im dobrze ze sobą - żyć nie umierać. Gorzej, że młodzi - jak się prędko okaże - nie myślą o dorosłym życiu tak samo. Weronika (to z jej perspektywy prowadzona jest opowieść) pragnie mieć dziecko. Pragnie - to mało powiedziane. Bardzo pragnie. Zupełnie inaczej niż Marek. Ten odcina się od wszystkiego, znika, jest nieobecny. Chciałoby się rzec: typowe.

Weronika się jednak nie poddaje. To nie te czasy, gdy kobieta opakowana w niepokoje własnej samotni i zdana na lęk przed utratą wszystkiego, musi samodzielnie borykać się z problemem. Są przecież przyjaciółki, które - taka już przewrotność losu - mogą mieć dzieci. Nawet jeśli tego nie chcą. Jest wreszcie cudowny wynalazek: Internet. Tu można spotkać ludzi, którzy z czasem stają nam się bardzo bliscy. I pokazują nowe oblicze miłości.

Nie będę zdradzać, co się dzieje dalej. Napiszę tylko, że Witkiewicz napisała potoczystą opowieść o rozczarowaniu, jakie czasem przynosi dorosłość i o uldze, która przychodzi z najmniej spodziewanej strony. Książka oczywiście dotyka również istotnej kwestii. Jak bardzo poważnej - odpowiada polski google. Na hasło "dlaczego nie mogę zajść w ciąże badania" wyskoczy nam ponad 120 tys odnośników. Pod każdym z nich kryje się dramat konkretnej osoby. Witkiewicz dotyka go, pokazując historię pojedynczą i osobną. Nie unika na szczęście dowcipu i dystansu, przez co poważne zagadnienie zyskuje na zwyczajności. Albo, mówiąc jeszcze inaczej, strach przestaje mieć wielkie oczy.

Termedia, Poznań 2013.
"Zamek z piasku" czyta się migiem. Dlatego pewnie, że to solidnie napisana proza obyczajowa z nienagannym tempem opowieści, barwnymi bohaterami, a zwłaszcza bohaterkami, i, oczywiście, pozytywnym zakończeniem.

2 komentarze: