Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Instytut Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Instytut Książki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Warsztat pracy: Łukasz Orbitowski

W kolejnym odcinku cyklu "Warsztat pracy" - realizowanym dla Instytutu Książki - na pytania odpowiada Łukasz Orbitowski.

Łukasz Orbitowski: "Lubię pracować w ogrodzie zoologicznym, patrząc na nosorożce"

Marcin Wilk: - Gdzie lubisz pisać? 

Łukasz Orbitowski: - Jest mi wszystko jedno, naprawdę. Przez jakiś czas miałem gabinet i to się nie sprawdziło. Zazwyczaj krążę między miastami, krajami, okazjonalnie skaczę na inne kontynenty, więc nauczyłem się pracować w ruchu. Na twoje pytania odpowiadam we wrocławskim pokoju hotelowym, za chwilę pójdę pisać książkę do kawiarni. Lubię pracować w parku na ławce, lubię w busie, bardzo lubię w pociągu, a nawet w ogrodzie zoologicznym, patrząc na nosorożce. Jedną z książek napisałem ręcznie, w knajpie, na karteluszkach, które brałem z baru. Jeśli coś mi przeszkadza, to samolot, ten cyrk z wyłączaniem komputera przy starcie i lądowaniu, stewardesy sprzedające kosmetyki i tak dalej. Chętnie pisałbym na statku.

wtorek, 8 lipca 2014

Warsztat pracy: Inga Iwasiów

Na stronie Instytutu Książki ruszył cykl rozmów o warsztacie pracy pisarskiej. Pytam się tam polskich autorów: gdzie, jak, czym, o których porach dnia itd. W pierwszym odcinku Inga Iwasiów.

Na zdjęciu: Jane Stafford (1899-1991), amerykańska pisarka w pracy. Stafford zajmowała się popularyzowaniem wiedzy z zakresu medycyny. Pisała m.in. o raku, polio, chorobach przenoszonych drogą płciową i roli witamin.

Marcin Wilk: W jakiej pozycji najczęściej "siadasz" do pisania?

Inga Iwasiów: Mam przenośmy warsztat pracy. W mieszkaniu szczecińskim urządziłam sobie coś w rodzaju gabineto-sypialni na strychu, po latach pracy w centrum M4, z dziećmi za plecami. Jednak komputera stacjonarnego nie używam od dawna, a laptop sprzyja zmianom. Chodzę z nim po domu, często siadam w dość niewygodnym - choć wybieranym starannie pod kątem funkcjonalności właśnie – fotelu, kładę laptopa na kolanach, opieram nogi o półkę pod stołem. Niefizjologiczna pozycja, grzeję sobie i laptopowi brzuch, po pewnym czasie bolą mnie ramiona. Czasem, gdy chcę się zmobilizować, zwłaszcza jeśli mam potrzebę rozłożenia przed sobą materiałów, siadam w mojej jadalnio-kuchni, do której przenoszę lampę. Raczej więc pracuję w nie-miejscu i nie wiem dlaczego.