Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztat pracy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztat pracy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 czerwca 2016

Warsztat pracy: Beata Chomątowska

"Mam wrażenie, że gdybym dysponowała nieskończonym oceanem czasu tylko na pisanie, to mogłabym kompletnie odpłynąć i nie napisać nic" - mówi BEATA CHOMĄTOWSKA.

(c) Archiwum Beaty Chomątowskiej
MARCIN WILK: Gdzie na ogół piszesz?

BEATA CHOMĄTOWSKA: W różnych miejscach. Na przykład siadam przy domowym stoliku, który służy mi za biurko. Kiedy pracowałam w redakcji, zdarzało mi się pisać w pracy. Lubię pisać w kawiarniach i pociągach.

wtorek, 10 maja 2016

Warsztat pracy: Piotr Paziński

PIOTR PAZIŃSKI odsłania swój warsztat pracy: "Nie ma rady. Czasem jestem potwornie zmęczony, a muszę oddać tekst na pojutrze. Wtedy trzeba coś zrobić, żeby się zmusić do roboty. Na przykład: wypić litr coli i zjeść paczkę landrynek".

(c) Riebart via Foter.com / CC BY
MARCIN WILK: Odwiedzasz często sklepy papiernicze?

PIOTR PAZIŃSKI: Chyba rzadziej niż kiedyś. W dobie komputeryzacji papierniczy nie jest sklepem pierwszej potrzeby. Poza tym jako uczestnik sympozjów i konferencji dostaję mnóstwo teczek, notesów i długopisów. Nie są dobrej jakości, ale to spora oszczędność. Jedyna rzecz, której pilnuję, to moleskiny. Używam kalendarza XS. Można go nosić wszędzie.

piątek, 11 marca 2016

Warsztat pracy: Agata Tuszyńska

"Tylko pisząc piórem, czuję bezpośredni kontakt z materią, przepływ energii z głowy na papier. To jest zmysłowe zajęcie. Ołówek wydaje się zbyt nieśmiały" - mówi Agata Tuszyńska.

Fot. Andrzej Georgiew
Marcin Wilk: Trochę mnie martwiło, że moi rozmówcy tak rzadko mówią o psach i kotach. No ale Pani, widzę, wzięła na wywiad jamnika.

Agata Tuszyńska: Kanadyjskiego! (do jamnika) Stay! To jego ulubiona kawiarnia.

czwartek, 28 stycznia 2016

Warsztat pracy: Kazimierz Orłoś

Kazimierz Orłoś: "Pierwsze wersje tekstu bywają bardzo pokreślone. Na pewno są nie do odczytania przez kogokolwiek: piszę skracając słowa, opuszczając litery, skreślając dużo, przenosząc zdania i ustępy na inne strony, aby potem umieścić w odpowiednim miejscu itp.".

Kazimierz Orłoś
fot. Krzysztof Dubiel dla Instytutu Książki
Marcin Wilk: Czy żona pomaga Panu przy pracy nad książką?

Kazimierz Orłoś: Tak, w ostatnich latach na pewno przy Dziewczynie z gankuLetniku z mierzeiDomu pod Lutnią, a ostatnio przy Dziejach dwóch rodzin. Przepisuje w komputerze fragmenty tekstu, który jej dyktuję. Poza tym jest pierwszą czytelniczką, a raczej słuchaczką, bo zwykle głośno czytam to, co uznaję za mniej więcej gotowe do przepisywania z zeszytu lub z kartek.

czwartek, 3 grudnia 2015

Warsztat pracy: Filip Springer

Filip Springer: "Moim studentom w szkole reportażu wydaje się, że wystarczy znaleźć temat i za nim podążyć. A to jest masa organizacyjno-logistycznej roboty. Ogromny rygor".

"Wanna z kolumnadą" Filipa Springera - fragment okładki
(c) Wydawnictwo Czarne/wyliczanka.eu
Marcin Wilk: Jak wygląda miejsce, w którym napisałeś "13 pięter"?

Filip Springer: Ot zwykła kawalerka na Ursynowie w Warszawie. Od razu powiem, że ani do mieszkania, ani do mebli się nie przywiązuję.

poniedziałek, 28 września 2015

Warsztat pracy: Agnieszka Drotkiewicz

"Mam teorię, że dobrze pracuje się w miejscach, przy stołach ludzi, którzy także zajmują się pisaniem, że w ich mieszkaniach łatwiej się skoncentrować" - mówi Agnieszka Drotkiewicz.

Agnieszka Drotkiewicz
(c) Maciej Krysz
Marcin Wilk:  W jakich porach dnia lubisz pisanie najbardziej?

Agnieszka Drotkiewicz: Myślę, że prawie cały sekret pisania leży w koncentracji. Jeśli jej nie masz, to możesz mieć wszystko – talent, wiedzę, temat, termin, konieczność – ale nie być w stanie zrobić niczego. Zresztą koncentracja to klucz nie tylko do pisania, ale chyba każdej dyscypliny sztuki, bardzo ciekawie o tym opowiada Tomasz Stańko w książce-rozmowie z Rafałem Księżykiem "Desperado" – mówi o spacerach, oglądaniu obrazów jako o swojej technice wprowadzania się w stan koncentracji.

poniedziałek, 27 lipca 2015

Warsztat pracy: Ziemowit Szczerek

"Gdy coś nie wychodzi, nie rozsmarowuję na sobie uczucia niemożności, nie panieruję się nim. Raczej staram się je rozmontować, by wrócić do stanu, w którym mogę pisać" - mówi Ziemowit Szczerek.

(c) Sebastian Frąckiewicz / Instytut Książki
Marcin Wilk: Chyba oderwałem Cię od roboty.

Ziemowit Szczerek: Dzisiaj cały czas siedziałem obłożony książkami. Piszę teraz o Ukrainie.

Temat na czasie.

Mam dość dobrze sprzężone wanna write z tym, co się dzieje. Ze wszystkiego, co się dzieje, staram się jakoś wyciągnąć jakieś wnioski. Ale czy Ukraina jest jeszcze na czasie… ludzie się trochę znudzili.

wtorek, 9 czerwca 2015

Warsztat pracy: Sylwia Chutnik

"Robię plan, notatki, rysunki. Jestem osobą poukładaną i nudną. Wszystko mam zaplanowane jak urzędniczka" - mówi Sylwia Chutnik.


(c) Krzysztof Dubiel / Instytut Książki
Marcin Wilk: Muszę od tego zacząć rozmowę z Tobą: jak wyglądała Twoja praca, gdy byłaś mamą?

Sylwia Chutnik: Pisałam pracę magisterską z synem na kolanach, byłam mistrzynią w pisaniu jedną ręką na klawiaturze. Ale wtedy jeszcze nie pisałam zawodowo, to raczej były pojedyncze teksty/zlecenia. Kieszonkowy atlas kobiet pisałam, kiedy syn miał 4 lata.

poniedziałek, 11 maja 2015

Warsztat pracy: Marek Bieńczyk

"Myślę cały czas o tych innych biurkach, które mają inni ludzie i na których nic nie ma; są piękne, duże i czyste" - mówi Marek Bieńczyk. "I taka oto myśl nachodzi mnie wtedy: 'O gdybym miał takie posprzątane, fajne biurko, to bym dopiero pisał!'".


(c) Maire (Own work) via Wikimedia Commons

Marcin Wilk: Co się dzieje, gdy Marek Bieńczyk pisze?

Marek Bieńczyk: Wszyscy w domu wariują.

Dlaczego?

Z pokoju, w którym siedzę, dochodzą straszne odgłosy. Na przykład kaszlę histerycznie, jakbym się dusił, przeklinam, szuram, drzwi zamykam, drzwi otwieram, idę po herbatę. Idę po kawę, idę po yerba mate, idę po drugą kawę.

środa, 1 kwietnia 2015

Warsztat pracy: Olga Tokarczuk

Biurko, przy którym pisze Olga Tokarczuk, jej rodzina kupiła w 1945 roku w Świdnicy zaraz po przybyciu do Polski. Podobno pochodziło z gabinetu świdnickiego lekarza.



Marcin Wilk: Wspominając o pracach nad Księgami Jakubowymi, mówiłaś o rolce papieru, na której miałaś rozpisane najważniejsze fakty i wydarzenia. Ta rolka wcześniej też występowała?

Olga Tokarczuk: Nie, wcześniej nie było takiej potrzeby, materiał był do ogarnięcia. Ale zawsze robię szkice rysunkowe, graficzne. Mam zdecydowanie wyobraźnię wzrokową, a do samej struktury opowieści przywiązuję dość dużą wagę. Nie lubię rozlazłej gawędy. Przy Księgach Jakubowych zwykłe kartki nie mieściły całego plotu, pięćdziesięciu lat trwania tej historii, mnóstwa postaci i wątków. Stąd rulon.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Warsztat pracy: Joanna Bator

Joanna Bator w kolejnej odsłonie cyklu "Warsztat pracy" mówi: "Kiedy piszę, jestem skoncentrowana jak fakir. Nie pamiętam wtedy nawet, że coś takiego jak Internet istnieje".


(c) jacsonquerubin / Foter / CC BY-NC-SA

Marcin Wilk: Zacznijmy od sprawy, która jest  świeża, bo poniekąd związana z "Wyspą Łzą". Chodzi mi o blokadę twórczą. Różnie radzą sobie z nią piszący. Co Ty robiłaś, kiedy Ci się ostatnio przytrafiła?

Joanna Bator: Okres pustki przyszedł po trzech powieściach napisanych na jednej fali w ciągu czterech lat. Mój umysł potrzebował odpoczynku i bezczynności, ale go nie słuchałam. Przez kilka miesięcy w 2013 miałam w głowie tylko słowa „znikła bez śladu”. Szukałam ekscytacji na siłę, próbowałam poruszyć nurt życia. Gotowa byłam zakochać się w listonoszu albo ogrodniku. Znalazłam ekscytację w Internecie. Spotkałam Sandrę Valentine, bohaterkę „Wyspy Łzy” i moją towarzyszkę tej dziwnej podróży.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Warsztat pracy: Agnieszka Wolny-Hamkało

Pies pomocny jest w pisaniu? Owszem. Zwłaszcza żółty. Edward. Tak twierdzi Agnieszka Wolny-Hamkało.

(c) Agnieszka Wolny-Hamkało / wyliczanka.eu
Marcin Wilk: Jak wyglądało miejsce, w którym pisałaś ostatnią książkę/tekst?

Agnieszka Wolny-Hamkało: - To mój pokój. Wygląda trochę po studencku, jest w nim wieszak na ciuchy, trochę książek, tabletki się walające, karteluszki, pies. Karimata, jeden różowy ciężarek dostrzegam jak się teraz tak wokół rozglądam. Ale ma ładny widok ten pokój: między domami naprzeciwko widać fragment lasu. Teraz wieje, szczeka pies i dymek idzie w górę z komina.

Przepraszam, że dopytam, ale to ważne: pies jaki?

piątek, 5 grudnia 2014

Warsztat pracy: Julia Hartwig

Julia Hartwig o tym, czy ma Internet włączony podczas pracy oraz czy umiałaby pisać w pociągu.


(c) Fryta 73 / Foter / CC BY-SA

Marcin Wilk: - Ma Pani swoje ulubione pory do pracy?

Julia Hartwig: - Po odbyciu porannej toalety mam zwyczaj od razu siadać do biurka. Przeglądam materiały z poprzedniego dnia, planuję czekające mnie prace.

- Czyli do pracy ranki?

- Należę do tych, którzy najlepiej pracują od popołudnia do późnego wieczora, czasem zarywając nawet noce. Rano pisze mi się gorzej, wyobraźnia nie jest jeszcze dostatecznie rozbudzona. Ale i w tych warunkach wiele zadań udaje się wykonać.

wtorek, 7 października 2014

Warsztat pracy: Mariusz Szczygieł

Mariusz Szczygieł opowiada o tym, dlaczego nikt nie może przebywać w domu, gdy on pisze.




Marcin Wilk: - Jako zodiakalna Panna musisz być nieludzko poukładany. 

Mariusz Szczygieł: - Ktoś z rodziny, kto chciał u mnie przenocować, bo moje mieszkanie nie jest małe, ma 84 metry - był bardzo zdziwiony, kiedy powiedziałem: "Dobrze, ale tylko na jedną noc". Zdarzało się, że proponowałem opłacenie hotelu, byle nie spano u mnie. Ostatnio moją przyjaciółkę, która zawsze u mnie zatrzymuje się, gdy przyjeżdża z Włoch, oddelegowałem do innego miejsca. Dlaczego? Otóż kiedy piszę, nikogo nie może być u mnie w domu. 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Warsztat pracy: Łukasz Orbitowski

W kolejnym odcinku cyklu "Warsztat pracy" - realizowanym dla Instytutu Książki - na pytania odpowiada Łukasz Orbitowski.

Łukasz Orbitowski: "Lubię pracować w ogrodzie zoologicznym, patrząc na nosorożce"

Marcin Wilk: - Gdzie lubisz pisać? 

Łukasz Orbitowski: - Jest mi wszystko jedno, naprawdę. Przez jakiś czas miałem gabinet i to się nie sprawdziło. Zazwyczaj krążę między miastami, krajami, okazjonalnie skaczę na inne kontynenty, więc nauczyłem się pracować w ruchu. Na twoje pytania odpowiadam we wrocławskim pokoju hotelowym, za chwilę pójdę pisać książkę do kawiarni. Lubię pracować w parku na ławce, lubię w busie, bardzo lubię w pociągu, a nawet w ogrodzie zoologicznym, patrząc na nosorożce. Jedną z książek napisałem ręcznie, w knajpie, na karteluszkach, które brałem z baru. Jeśli coś mi przeszkadza, to samolot, ten cyrk z wyłączaniem komputera przy starcie i lądowaniu, stewardesy sprzedające kosmetyki i tak dalej. Chętnie pisałbym na statku.

wtorek, 8 lipca 2014

Warsztat pracy: Inga Iwasiów

Na stronie Instytutu Książki ruszył cykl rozmów o warsztacie pracy pisarskiej. Pytam się tam polskich autorów: gdzie, jak, czym, o których porach dnia itd. W pierwszym odcinku Inga Iwasiów.

Na zdjęciu: Jane Stafford (1899-1991), amerykańska pisarka w pracy. Stafford zajmowała się popularyzowaniem wiedzy z zakresu medycyny. Pisała m.in. o raku, polio, chorobach przenoszonych drogą płciową i roli witamin.

Marcin Wilk: W jakiej pozycji najczęściej "siadasz" do pisania?

Inga Iwasiów: Mam przenośmy warsztat pracy. W mieszkaniu szczecińskim urządziłam sobie coś w rodzaju gabineto-sypialni na strychu, po latach pracy w centrum M4, z dziećmi za plecami. Jednak komputera stacjonarnego nie używam od dawna, a laptop sprzyja zmianom. Chodzę z nim po domu, często siadam w dość niewygodnym - choć wybieranym starannie pod kątem funkcjonalności właśnie – fotelu, kładę laptopa na kolanach, opieram nogi o półkę pod stołem. Niefizjologiczna pozycja, grzeję sobie i laptopowi brzuch, po pewnym czasie bolą mnie ramiona. Czasem, gdy chcę się zmobilizować, zwłaszcza jeśli mam potrzebę rozłożenia przed sobą materiałów, siadam w mojej jadalnio-kuchni, do której przenoszę lampę. Raczej więc pracuję w nie-miejscu i nie wiem dlaczego.

niedziela, 26 czerwca 2011

Warsztat pracy: Marek Krajewski

Z Markiem Krajewskim rozmowa to cała przyjemność. Nie wierzycie?



Oto dowód:

Marcin Wilk: Nadal Pan wstaje o 5 rano, by pisać?

Marek Krajewski: O 6. Ale w dalszym ciągu piszę pięć godzin, do godziny 11. Mam kawę w termosie. Wcześniej jem bardzo małe śniadanie, które wieczorem przygotowuje moja żona. Jakaś mała kanapka, może ciastko. To wszystko.