środa, 15 maja 2013

Cabre: Wyznaję || o piątej po południu

W Warszawie jutro zaczynają się Targi Książki, a w Krakowie 3. Festiwal Miłosza (o tym drugim będzie zresztą sporo na tym blogu!). W Polsce pojawi się plejada międzynarodowych gwiazd. Wśród nich Jaume Cabré, autor bestsellerowej powieści "Wyznaję" (Marginesy, 2013). Nie mogłem się powstrzymać i musiałem zajrzeć do książki, która nie tylko jest księgarskim hitem, ale i oczarowała wielu. Także i nad Wisłą.


Najpierw wchodzimy, niemal gwałtownie, w historię pewnej hiszpańskiej familii. "Zrozumiałem, że przyjście na świat w tej rodzinie było niewybaczalnym błędem" - stwierdza narrator od razu w pierwszym zdaniu. Adrian to syn Feliksa, który - jako kolekcjoner sztuki - zdobył niezwykle cenne skrzypce. Należały one do faszysty. Adrian odziedziczył po ojcu nie tylko skrzypce, ale i intelekt. To on zaprowadził mężczyznę na drogę kariery uniwersyteckiej.

ZŁO. Oto temat dociekań Adriana. I to zło w wielu odsłonach. I na tle wielu epok. Pojawiają się w związku z tym nazwiska filozofów, określone zdarzenia z historii, a także odniesienia do różnych twórców. "Wśród wtopionych w tekst cytatów dociekliwy czytelnik odnajdzie zapewne odniesienia do włoskiej opery, do Szymborskiej, Dantego, Homera, Pascala, Rilkego, do Gabriela Garcii Marqueza oraz wielu autorów hiszpańskich i katalońskich" - pisze tłumaczka Anna Sawicka.

Od razu powiedzmy zresztą, że jak na bestseller trafia się nam dzieło wyjątkowe. By nie powiedzieć: dzieło wyróżniające się. Trochę waham używać słowa - wybitne - bo doniosłość "Wyznaję" polega w dużej mierze na niezwykłej zręczności, z jaką została spleciona całość fabularna. Absolutne opanowanie połączone z żonglowaniem stylami, narracjami (choć też znowu bez przesady - niekórzy postmoderniści robili to drastyczniej), nawiązaniami, aluzjami, cytatami, a także powiązaniami wewnątrztekstowymi sprawia, że książka jest doskonałym polem do sprawdzenia erudycji oraz uważności.

Książka jednak nie jest wyzwaniem moralnym (uwagi dotyczące zła - raczej dobrze już przerobione i niezbyt odkrywcze), nie jest też arcydziełem w sensie nowego czy świeżego modelowania literackiego. Sprawność, z jaką napisano "Wyznaję", przekłada się na sprawność, z jaką czyta się tę książkę. A czyta się dość gładko. Chcę jednak podkreślić jasno: to nie zarzut, to komplement. Powieści dobrze napisanych, z rozmachem - wcale nie jest tak dużo. Jeśli przyjemność obcowania z tym dziełem połączyć z wysiłkiem, jaki trzeba włożyć, by dobrnąć do końca - w końcu ponad 700 stron - oraz by rozpoznać nawiązania i nie pogubić się w całości - mamy już odpowiedź, dlaczego ta fabuła jest tak dobrze przyjmowana. Zarówno przez krytykę, jak i czytelników.

Ciekawe, czy czytelnicy dopiszą 16 maja, w czwartek, na spotkaniu z autorem w księgarni Matras (bardzo serdecznie dziękuję za egzemplarz książki!) w Krakowie przy Rynku Głównym 23 o godz. 17. W każdym razie witryna sklepowa kusi. :)


Przy okazji: Cabré będzie jednym z dwóch gości, których będzie można spotkać w najbliższym czasie w Matrasie. W piątek, 17 maja, o godz. 13.30 z czytelnikami spotka się Bernard Minier, autor "Kręgu" oraz "Bielszego odcienia śmierci". A już niebawem na blogu konkurs związany z tym pisarzem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz