1 czerwca to Międzynarodowy Dzień Dziecka. Zatem wszystkiego najlepszego. I jako prezent proponuję od razu serię książeczek "Poczytaj mi mamo" (Nasza Księgarnia, 2012).
Wszyscy, a przynajmniej większość pamięta małe książeczki. Kwadratowy format. Dużo obrazków. I fascynująca historia, którą czytało się po kilkadziesiąt razy. Nigdy się nie nudziła. Za to pobudzała wyobraźnię.
Na przykład "Wilczy apetyt" Sławomira Grabowskiego i Marka Nejmana z ilustracjami Julitty Karwowskiej-Wnuczak. Historia z Filemonem i Bonifacym, którzy muszą się zmierzyć ze Szczeniakiem "udającym Wilka".
Albo "Agnieszka opowiada bajkę" Joanny Papuzińskiej z ilustracjami Anny Stylo-Ginter. Opowieść o kotku, który poszukiwał swojej prawdziwej mamy. I znaleźć jej nie mógł. Ale przecież nie o taką puentę chodziło.
Piękne, mądre i - przynajmniej u mnie - przywołujące bezpieczny świat dzieciństwa, gdzie małe sprawy były sprawami najpoważniejszymi, czas płynął bardzo powoli, a niewysokie pagórki, po których zjeżdżało się na sankach, wydawały się najwyższymi górami świata. I kiedy chodziło się w zimie w rajtuzach. Ech...
"Nasza Księgarnia" zebrała w kilku tomach historie z małych książeczek i wydała je z okazji swojego jubileuszu w zbiorowej kolekcji. Musiałem je mieć. Co i Wam polecam. Żeby się przekonać, że - wbrew pozorom - nie tak trudno jest rozbudzić w nas dziecko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.