poniedziałek, 29 lipca 2013

Zbigniew Herbert (III) || "powiedziałem mu raz..."


Z wierszy Zbigniewa Herberta można studiować alternatywną historii sztuki. Dlaczego alternatywną? Bo poeta miał swoją wizję dziejów na przykład malarstwa. Zagadnieniu temu poświęcił zresztą nie tylko wiele utworów poetyckich, ale przede wszystkim esejów.

 

Przez pewien czas przyjaźniłem się z malarzami, to nie jest bez znaczenia. "Pracownia pisarska" nic mi nie mówi, bo to jakieś papiery... Natomiast pracownia malarska samym zapachem terpentyny i farb olejnych budziła zawsze we mnie podniecenie, jak u dobrego piwosza zapach piwa. Chciałbym wspomnieć Józefa Czapskiego, wszyscy o nim piszemy, ale on odegrał tu zasadniczą rolę. Powiedziałem mu raz: moim zdaniem (bylem jeszcze bardzo młody i głupi, to znaczy jeszcze głupszy...) właściwie istnieją tylko Włosi, ci Holendrzy trochę mi w Luwrze przeszkadzają. I wtedy Czapski ze swoją wspaniałą, genialną prostotą powiedział: to jedź do Holandii. Pojechalem do Holandii. Te kolorystyczne niuanse... bo to nie jest malarstwo włoskie, takie dźwięczne kolorystycznie. Chodziłem do różnych sklepów z farbami i oglądałem katalogi, w których jest nie tylko cena i nazwa, ale i kolor. Bo co z tego, że powiem, że to jest żółć indygo. Czy ktoś ma pod ręką ten katalog, który ja mam? Albo czym różni się błękit paryski od pruskiego (pruski jest ciemniejszy)? Myślałem, że przez dokładne nazywanie kolorów jakoś zbliżę się do malarstwa. Ale od sklepu z farbami do obrazu jest daleka i kręta droga. Kolor sam w sobie nic nie znaczy, dopiero przez towarzystwo kolorów, które go otaczają, przez te wszystkie harmonie... Z tymi kolorami? Moze raz czy drugi udało mi się zasugerować - to jest jak tłumaczenie muzyki na słowa. Tłumaczenie malarstwa na język, wałkowanie tych słów, przypomina wałkowanie ciasta. Używając wielkich słów: olśnienie. Widzi Pan od razu i widzi Pan wszystko. Potem zaczyna się obraz rozbierać, mowić o żółto-złoto-białej sukni, czarnym kołnierzu, to zaczyna już być analiza.
 Czytaj także o depresji, Noblu i polityczności Zbigniewa Herberta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz