wtorek, 30 lipca 2013

Kontakt z duchami

Richard Wiseman, znany w Polsce z książek "Kod szczęścia" czy "59 sekund", wydał w ubiegłym roku "Paranormalność. Dlaczego widzimy to, czego nie ma?". Dlaczego tę książkę przeoczyłem?

(c) uair01 / Foter / CC BY

Odpowiedź powinna być paranormalna. Ale czy taka jest?


Richarda Wisemana, który - w swojej kategorii - pisze rewelacyjnie i z tak zwanym wyczuciem audytorium, odłożyłem na tzw. lepszy czas. Jak wiadomo, ów lepszy czas prawie wcale nie następuje. My, ludzie obowiązku ;-), robimy to, co do nas należy na pierwszym miejscu, odstawiając rzeczy najfajniejsze/najprzyjemniejsze na bliżej nieokreśloną przyszłość. (O, ciekawe, czy tak sformułowana myśl spodobałaby się Wisemanowi?).

Są jednak wyjątki. I tak zwany lepszy czas nadchodzi.

Książka zawiera zestaw fascynujących eksperymentów. Rozdział pierwszy nieco prowokacyjnie nazywa się "wróżenie". Potem jest jeszcze lepiej, bo dowiadujemy się o tajemnicach doświadczenia przebywania poza... swoim ciałem. Dowiemy się też od Wisemana, na czym polega telekineza, nauczymy się nawiązywać kontakt z nieistniejącymi duchami, a także panować nad ludzkim umysłem.

Da się? No, ba.

W ciekawym podrozdziale "Jak przekonać nieznajomych, że wiemy o nich wszystko" Wiseman podsuwa na przykład kilka ciekawych pomysłów zawartych w następujących punktach:
1. Pochlebstwo
2. Stwierdzenia wewnętrznie sprzeczne
3. Wypowiedzi wieloznaczne

Wystarczy? No, nie do końca. Ale to już wiele na dobry start.



Czytając Wisemana, miałem poczucie, jakbym wracał do wertowanych w pewnym momencie mego życia podręczników NLP. Siła umysłu, zaklinanie rzeczywistości i te sprawy. Ale także intuicja, siła woli i rozhulanie umysłu. W każdym razie, jak się okazuje, można wiele.

Dla mnie ta książka to nie tylko świetna zabawa i momentalne zdziwienie nad wieloma kwestiami. Trochę do refleksji, trochę do śmiechu. No i bardzo przydatna towarzysko. Można zabłysnąć. I tym razem wcale nie dlatego, że się przeczytało Wisemana. Ale dlatego, że się nauczyło kilku tricków, o których on pisze.
W.A.B., Warszawa 2012.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz