środa, 23 października 2013

Humanistyka według Markowskiego

Nauka od pewnego czasu przestała być przestrzenią wrażliwości. Stała się przemysłem wiedzy. Liczą się granty, akredytacje, punkty i dotacje. Jednym słowem: pieniądze.

Universitas, Kraków 2013.
Najnowsza książka prof. Michała Pawła Markowskiego nosi tytuł "Polityka Wrażliwości". Jej punktem
wyjścia jest pytanie, które 40 lat temu zadała Maria Janion. Brzmiało ono wówczas: "Jak uprawiać humanistykę w drugiej połowie wieku XX?". Dziś ta kwestia skłania do refleksji na temat kondycji uniwersytetu i humanistyki w epoce postliberalnej.

Trzy główne tezy książki Markowskiego opierają się na twierdzeniach, że: po pierwsze, humanistyka nie powinna konkurować z naukami ścisłymi; po drugie, jej zadaniem powinno być rozwijanie dyskursywnej wrażliwości; po trzecie, humanistyka powinna mieć na celu uwypuklenie egzystencjalnego zakorzenienia badań nad kulturą. Przywołanie tych twierdzeń było wczoraj, podczas spotkania w Pałacu pod Baranami, jak wsadzenie kija w mrowisko.

Dyskusja sprowokowana przez książkę Markowskiego toczyła się wokół odnalezienia  tożsamości współczesnej akademii. Pojawiły się więc głosy o uniwersytecie. - Akademia bez humanistyki nie ma sensu. Wyrzucenie jej poza akademię i oddzielenie się w ten sposób od nauki jest niekorzystne - komentował prof. Krzysztof Kłosiński. Były też próby odnalezienia właściwego miejsca dla humanistyki w systemie społecznym. - Nadprodukcja humanistów rodzi rewolucję. Dlatego na przykład Thatcher kiedyś - a teraz Cameron, zamykają kolejne kierunki humanistyczne na uniwersytetach - mówiła prof. Agata Bielik-Robson.

Prof. Michał Paweł Markowski, komentując kwestię relacji humanistyka- nauki przyrodnicze, stwierdzał: - Dialog jest tu absurdalny. Każdy walczy o to, by być we własnym świecie. Jesteśmy w potwornym impasie i nie mamy siły, by rozmawiać z innymi.

Ale to oczywiście nie jest do końca prawda. Czego dowodem jest chociażby ta książka właśnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz