poniedziałek, 7 października 2013

Polaków historia reklam

Reklamy nie mają dobrej prasy. Choć przecież one nie tylko nam coś chcą powiedzieć, ale też wiele mówią o nas. Czy da się napisać historię społeczną z takiej perspektywy?

Agencja Wasilewski, Kraków 2013
Jak najbardziej. Piotr Wasilewski - etnograf, dzien­nikarz i krytyk filmowy, współ­twórca pierwszego w III RP festiwalu reklamy w 1991 roku; pomysłodawca, autor i współautor oraz wydawca kilku grubych tomów o polskiej reklamie komercyjnej i społecznej; wreszcie autor książki o polskim filmie i o Marku Hłasce - dowodzi w tomie "Dwie dekady polskiej reklamy. 1990-2010", że taka historia nie tylko jest możliwa, ale jest również faktem. "Poszerzając liczbę kanałów i przekazów składających się na komunikację społeczną, [reklama] wydatnie wspomogła proces przemian" - pisze we wstępie.

Ładnie to brzmi, ale wyzwanie, przed którym stoimy - przyjrzenie się sobie przez pryzmat reklamy - jest w sumie nie mniejsze od tego, przed jakim stanął autor. Musiał on zebrać i uszeregować potężną dokumentację związaną z tym niezbyt przecież uporządkowanym zjawiskiem. Reklamy mają wartość doraźną, sezonową, służą celom zbyt utylitarnym, a przez to mało są nobilitujące, by zajmować się nimi w sposób usystematyzowany. Tak stwierdzi wielu. "Ostatnie dwie dekady reklamy w Polsce to rozległe spektrum faktów i wydarzeń". Fakt. I właśnie dlatego Piotr Wasilewski postawił sobie za cel posegregowanie tego, co jest. Konkretnie. Po kolei. Począwszy od najstarszych, klasycznych już, obrazków typu:


"Ojciec prać?" weszło do języka potocznego, podobnie zresztą jak "z pewną taką nieśmiałością" zaczerpnięte z innego spotu. Obrazki prezentowane w telewizji czy na łamach prasy - billboardy nie atakowały jeszcze wtedy tak agresywnie jak dziś - zaczęły prowokować publicystów do pisania o przebojach reklamowych. Wybór nie był wtedy zbyt wielki, trzeba to przyznać. Slogany powtarzane na okrągło w tych samych reklamach łatwo zapadały w pamięć. Tak jak ten: "Piękne, miękkie włosy bez kłopotu". Pamiętacie?

O reklamie zaczęto z biegiem lat dyskutować coraz poważniej. I coraz poważniej ją traktować. W 1992 roku odbyło się na UJ sympozjum. W Wigilię tego samego roku telewizja wyemitowała też specjalny blok, jedyny w całym dniu, z którego dochód (1 mld złotych) został przekazany dzieciom chorującym na białaczkę. Tego typu akcję publiczny nadawca powtarzał potem co roku, przekonując publiczność, że w reklamie nie zawsze chodzi o czysty zysk. Czasem o coś więcej.

To "coś więcej" to zresztą najciekawsza karta w historii dwudziestolecia reklamy w Polsce. Wchodząca do Polski Ikea rozwieszała billboardy z intrygującym hasłem "Po 25 sierpnia wielu będzie siedzieć". Kampania margaryny "Kama" nawiązywała do popularnego serialu "Janosik". A MTV - i to było wydarzenie, które po dziś dzień wzbudza we mnie dreszcz, poważnie! - emitowało polską reklamę Piwa EB. Paskudnego. Ale zobaczenie w zachodniej telewizji polskiego akcentu... To było coś!



Słowne gry i aluzję, które zaczepiały rzeczywistość od innej strony, powstawanie kodeksów etycznych, a wreszcie wzrastająca świadomość reklamy jako narzędzia do działania konsumenckiego - oto historia polskiej reklamy polskiej w skrócie. Wtedy wszystko to było domeną specjalistów. Przemysł reklamowy raczkował, eksperci eksperymentowali, środki, jakimi dysponowali - i wcale nie chodziło o pieniądze - były skromne, choć zawsze liczyła się kreacja. Coś, co dzisiaj - w dobie social mediów - wydaje się chlebem powszednim. A może właśnie nie.

Zasadnicza część książki to, siłą rzeczy, szczegółowa kronika reklamy polskiej dwóch dekad. Ważnym uzupełnieniem są wspomnienia i komentarze ludzi z branży (zwraca, niestety, uwagę niska reprezentacja kobiet), a także część dla księgowych, matematyków i wszystkich tych, którzy lubią wykresy, notowania, bazy danych i wszelkiego tego typu materiały. Trochę się śmieję, ale tylko trochę, bo to dość istotna część całości. Pokazująca na przykład, że o ile w roku 1996 razem na reklamę wydawano 2,056 mld zł, o tyle w roku 2011 ta kwota osiągnęła poziom 23,718 mld zł. Wzrost, jak łatwo policzyć, ponad 10-krotny.

A skoro mowa o pieniądzach - tom, uprzedzam lojalnie, do tanich nie należy. 126 złotych to, w czasach, kiedy przeciętnie Polak wydaje na książkę ponad 19 złotych, cena dla produktu ekskluzywnego. Warto jednak zwrócić uwagę na koszty publikacji tego przedsięwzięcia. Zwłaszcza że książka została wydana w niskim nakładzie. Ale może jednak. Przecież raz na dekadę, albo i nawet dwie, wypada się zastanowić, na co wydajemy pieniądze. I czy nie można ich wydać przypadkiem inaczej.

10 komentarzy:

  1. Reklama jako narzędzie do oddziaływania na człowieka musi wykorzystywać to, co przykują jego uwagę i zmusi do reakcji. A bywają takie, co wywołują nawet fale komentarzy i społeczne debaty w Internecie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, że u nas w kraju reklama jest całkiem dobrze prowadzona jeśli powierzymy ją komuś kto się faktycznie na tym zna. W artykule https://www.wywrota.pl/obyczaje/64019-nigdy-nie-rob-tego-na-facebooku-o-skutec.html zostało fajnie napisane jak przeprowadzać skuteczne reklamy w social mediach w tym na Facebooku. Niestety czasami nie wszystkie kampanie mogą okazać się skuteczne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozycjonowanie sklepów www jest cały czas bardzo trafnym sposobem na zwiększenie klientów i ruchu w wyszukiwarce Google. Ja bardzo chętnie czytam wpisy SEO na http://portalpolska.pl/artykul-sukces-wspolczesnego-marketingu-pozycjonowanie-stron-internetowych i jestem mocno z nich zadowolona. Należy mieć na uwadze, iż w zestaw pozycjonowania stron wchodzi dużo składników które muszą współpracować wspólnie ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno jeśli chcecie pozycjonować swój własny sklep internetowy, warto będzie zajrzeć do tego artykułu https://fabrykamarketingu.pl/czytelnia/jak-stworzyc-skuteczna-reklame-na-facebooku-w-2019/ z którego dowiecie się jak na wysokość sprzedaży wpływają kampanie SEM. Moim zdaniem to informacje jak najbardziej warte uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawie to zostało opisane.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ogólnie same reklamy rozwijają się wraz z technologią i muszę przyznać, że mnie najbardziej interesuje marketing internetowy. Muszę przyznać, że czytałem niedawno o marketing automation https://push-ad.com/blog/marketing-automation-co-to-jest/ i muszę przyznać, że jest to bardzo fajne rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Akurat ja się nigdy tymi kwestiami nie interesowałam i muszę przyznać, że jak dla mnie świetnie sprawdza się pozycjonowanie stron jako forma reklamowania. Dowiedziałam się czym jest SEO ze strony http://www.biuroprasowe.pl/artykuly/718/co-to-jest-seo i oczywiście chcę jeszcze bardziej zagłębiać ten temat.

    OdpowiedzUsuń