piątek, 1 listopada 2013

Wszystkie kolory Murakamiego

Najnowsza powieść Murakamiego "Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa" jest jak woda w strumyku. Spokojny nurt, którym płyną tu słowa, wciąga nas coraz mocniej.

Przeł. Anna Zielińska-Elliott. Muza, Warszawa 2013.
Ta woda to fikcja literacka, w którą Murakami wpuszcza nas z taką swobodą i naturalnością, że człowiek mimowolnie jej się poddaje. Nie odróżniamy w pewnym momencie tego, co jest rzeczywistością a co zmyśleniem. Doskonałe wyczucie detali połączone ze umiarkowanym, dostojnym i przez to hipnotyzującym rytmem opowieści odrywa skutecznie od tego, co się dzieje poza stronami tej książki. Od życia. Choć akurat przecież ta książka jest bardzo życiowa. I realistyczna.

Główny bohater, Tsukuru Tazaki, jest trzydziestosześcioletnim kawalerem, który walczy z natrętnymi myślami o śmierci. Właśnie wychodzi być może z największego kryzysu w swoim życiu. Teoretycznie nie powinien narzekać. Jest całkiem atrakcyjnym, dość dobrze sytuowanym mieszkańcem Tokio, który pracuje zgodnie ze swoimi pasjami. Buduje dworce. A raczej przebudowuje je, dopasowując stare struktury do nowych potrzeb społecznych. Na robienie czegoś z rozmachem, wyznaczanie nowych linii, stawianie od podstaw konstrukcji nie ma już przecież miejsca. Zupełnie jak w jego życiu.

Kiedyś Tsukuru należał do paczki zgranych przyjaciół. Było ich pięcioro - jak pięć palców u ręki. I tak samo byli jednością. Każdy na swój sposób odgrywał inną rolę w grupie. Czerwony, Niebieski, Biała i Czarna oraz bezbarwny Tsukuru idealnie się dogadywali. Pewnego dnia Bezbarwny odebrał telefon od Niebieskiego, który poprosił Tsukuru, by się nie kontaktował z innymi. Sytuacja wydawała się absurdalna i tajemnicza. Coś zablokowało Bezbarwnego, by wyjaśnić, o co poszło. Ale Bezbarwny tak już ma, że pewne sprawy, być może nawet te najważniejsze, odkłada na później. Nie mierzy się z nimi. Choć one tak naprawdę tkwią w nim. Jak rany, które zabliźniły się na powierzchni, ale rozrastają się pod skórą.

Czasem bywa tak, że potrzeba kogoś drugiego, byśmy podjęli ważne decyzje w życiu. Przypadkowo spotkana Sara jest w życiu Tsukuru tym kimś. To ona pomaga mu podjąć ważną decyzję skonfrontowania się z przeszłością. Bezbarwny otrzymując pakiet potrzebnych informacji o dawnych przyjaciołach, wyrusza w podróż - dosłowną i metaforyczną. Ta podróż jest zaskakująca, bo rzeczywistość okazuje się wcale nie taka straszna, a przynajmniej nie tak ponura jak przepastna myśl o tym, czego nie wiadomo.

U Murakamiego oczywiście nic tak prosto i od razu się nie wyjaśnia. Autor dba o to, byśmy poszczególne etapy przechodzili spokojnie. Doszlifowany w każdym calu niespieszny rytm tej fabuły jest niesamowity sam w sobie, ale także w zderzeniu z otoczeniem - agresywną i przeludnioną atmosferą życia w pośpiechu, pełnego gadżetów i powierzchownej komunikacji. Bohaterowie raz po raz odnoszą się do tego otoczenia, wypowiadając zdania typu: "Komórki są niewygodne przez to, że są wygodne" (chodzi o to, że w każdym momencie każdy może nas złapać na telefon). Albo: "Zasadniczo żyjemy w czasach obojętności, a otacza nas taka wielka ilość informacji o innych osobach. Jak się chce, można je łatwo zgromadzić. A mimo to naprawdę mało wiemy o ludziach".

Nie zabrakło też w tej książce aluzji muzycznych. Czasem w kuriozalnych kontekstach, gdy Murakami pisze o zapamiętywaniu numerów lexusa jak symfonii Brahmsa. Generalnie jednak japoński pisarz używa słów w tak zniewalający sposób, że trudno się oprzeć temu czarowi i gdy pisze, że unosząca się woń porannej kawy oddziela dzień od nocy, to wszyscy wiedzą dokładnie, co to za woń i co to za moment. Za magię tej narracji z pewnością osobne słowa należą się polskiej tłumaczce, Annie Zielińskiej-Elliott. Powiedzieć, że to fachowa robota w tym wypadku to mało.

Zdania w "Bezbarwnym Tsukuru Tazaki" są lekkie i miękkie jak jedwab. Murakami owija nas w nie, tka z nich kokon, w którym z każdą kolejną stroną zamykamy się z własnej woli. Wychodzi się z niego naprawdę z wielkim trudem.

***
KONKURS

Z okazji polskiej premiery książki - 5 listopada na wybranych dworcach kolejowych i 6 listopada w księgarniach - wraz z wydawcną, oficyną Muza, przygotowaliśmy dla Was konkurs. Do wygrania są 3 egzemplarze najnowszej powieści pisarza "Bezbarny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa".
Pytanie konkursowe w naszej zabawie brzmi:

Ile peronów ma Dworzec Tōkyō?

Poprawne odpowiedzi proszę przysyłać na adres wyliczanka@yahoo.pl. Będę je przyjmować do 10 listopada 2013 roku do godz. 23.59. Nazwiska zwycięzców podam na stronie Wyliczanki na Facebooku.

5 komentarzy:

  1. Zapowiada się ciekawie! Nie mogę się doczekać, gdy sięgnę po swój egzemplarz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co z wynikami konkursu?

    OdpowiedzUsuń
  3. O 19.00 ukażą się na: https://www.facebook.com/pages/Wyliczanka-blog-ksiazkowy-Martina-Woolfa/357703154240490. Podam oczywiście też nazwiska laureatów tutaj:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki powędrują do:

    Kaji Warchałowskiej,
    Darii Stasiak,
    Konrada Nowaka.

    Gratulację! I proszę o przesłanie mailem adresu, na który wyślemy nagrodę.

    OdpowiedzUsuń