czwartek, 17 kwietnia 2014

Bestia nie taka zła

Morderstwa, gwałty, manipulacje. Dlaczego tak fascynują? Borwin Bandelow już wie.



"Nierzadko ludzie o skłonnościach przestępczych, samolubni oraz brutalni zwodzą i wykorzystują osoby dobroduszne, fascynują" - brzmi jedno z pierwszych zdań książki "Bestia. Dlaczego zło nas fascynuje?". "Dlatego katechetka wstawia się za wielokrotnym mordercą kobiet w celi śmierci, wierząc w jego niewinność. Dlatego żona nie potrafi odejść od męża, mimo że ten stale ją zdradza, nie pracuje, przegrywa pieniądze na utrzymanie i regularnie ją bije. Dlatego naród wybiera na kolejne kadencje polityka wygłaszającego porywające przemówienia na temat wartości chrześcijańskich, uczciwości i pracowitości oraz pomstującego na upadek obyczajów, a zarazem współpracującego z mafią, wąchającego kokainę, uchylającego się od płacenia podatków czy oszukującego żonę".

Czyżby piszący te słowa, Borwin Bandelow, oszalał? No, nie zupełnie. Chociaż szaleńcy akurat bardzo często budzą sympatię, jakby sami wciągali nas w spiralę zależności. Osobowość borderline, czyli chwiejna emocjonalnie, potrafi tak uwodzić swoje ofiary, że te przestają odróżniać, kiedy mają przyjemność z kontaktu z danym człowiekiem a kiedy nie. Często jednak się zdarza, że poszkodowani, nawet gdy już wiedzą, z kim mają do czynienia, tkwią w tak zwanych toksycznych relacjach, bo od osobowości borderline ciężko się uwolnić.

Z kolei osobowość dyssocjalna nie dąży do samozniszczenia, chociaż często ich życie bywa frustrujące. Nie są co prawda tak niezadowoleni, depresyjni i skłonni do samobójstwa, a jeśli biorą narkotyki, to wiedzą, kiedy przestać, by się nie zabić. "Dreszczyku emocji dostarcza im głównie ich ulubiona gra: sprawowanie władzy nad innymi. Ich niszczycielska siła jest wymierzona przeciwko bliźnim, a nie przeciwko im samym". Niefajnie, co?

Książka Bandelowa skrzy się od przykładów osobowości tego typu. Są one - co tu dużo mówić - przerażające.Ale z drugiej strony wzbudzają sympatię. Zwłaszcza swoich ofiar. Tak się stało w każdym razie w klasycznym przykładzie Nataschy Kampusch, porwanej w wieku 10 lat, bitej i poniżanej, która jednak stworzyła pewnego rodzaju relację ze... swoim oprawcą. Przypadek? Specjaliści nazywają to syndromem sztokholmskim. I pokazują, że pewne zachowania, z pozoru niewiarygodne, mają swoje uzasadnienie psychologiczne.
PWN, Warszawa 2014.

Bo i my znamy to wszystko i z życia. Ślepo zakochani, którzy nie widzą oczywistych wad swoich partnerów. Zarabiający grosze, którzy twierdza, że pracują od rana do wieczora wypruwając flaki, nie po to, by zarobić, ale by realizować swoje pasje. I wiele innych uwikłanych w dziwne relacje z sobą, bliskimi i ze światem. Książka Bandelowa nie tylko odkrywa naturę bestialstwa, ale pokazuje również, jak bardzo blisko niektórym do antyspołecznych zachowań. I to być może w tej całej lekturze jest najstraszniejsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz