niedziela, 18 maja 2014

Co z tą rodziną?

Rodzina jest zagrożona? Być może gdzieś jest. Ale raczej nie we współczesnej literaturze i sztuce.



Dajmy na to taka rodzina w powieści. Co prawda "Katoniela" Ewy Madeyskiej jest niezbyt udana od strony formalnej, ale realizuje postulat Czesława Miłosza, który chciał kiedyś bardzo poczytać o perypetiach ludzi splątanych więzami krwi. Rodzina jest też tematem bestsellerowej sagi nad rozlewiskiem Małgorzaty Kalicińskiej, a w męskiej wersji temat podejmował Jacek Dehnel w "Lali" czy Mikołaj Łoziński w znakomitej "Książce". Z różnym powodzeniem.

Kto jeszcze o rodzinie pisał? O tym snuje opowieść Anna Pekaniec w tekście otwierającym wydany właśnie numer "Nowej Dekady Krakowskiej". Szkic to wprowadzający, bardziej opisujący niż diagnozujący - nie padają w nim więc żadne deklaracje czy postulaty. Inaczej już jest nieco w kolejnym artykule, krótszym niż ten Pekaniec, ale mocniejszym - jeśli chodzi o wyrażanie przekonań. W każdym razie Maciej Urbanowski kończy "W poszukiwaniu utraconej rodziny" podsumowaniem postępowania bohaterów m.in. powieści Wildsteina:
"Być może obaj spróbują odbudować swoje rodziny? Wbrew coraz bardziej płynnemu i znijaczonemu światu".
Postulaty - podlane osobistą nadzieją na porządek w tej zabałaganionej rzeczywistości - swoje, a produkcje telewizyjne - swoje. Piszą o tym w numerze "NDK" Jacek Ziemek i Katarzyna Wajda. Ta druga przygląda się kreacjom postaci "Klanu", "M jak miłość" czy "Barw szczęścia". Obserwacje, jakich dokonuje, są o tyle interesujące, że wiele mówią nie tylko o tym, jak wygląda życie, ale jak wygląda realizacja gatunku telewizyjnego w Polsce. Okazuje się na przykład, że seriale komediowe bardziej odzwierciedlają to, co się dzieje w świecie, niż telenowele.

Teksty analityczne i eseje o rodzinie w literaturze i sztuce uzupełnia proza Krzysztofa Lisowskiego "Tata. Pole wzlotów". Ale poza tym "NDK" to także rozmowa z prof. Jerzym Jarzębskim o Błońskim, rozprawa (dosłownie!) Bogdana Rogatki o Julianie Tuwimie. A raczej - rozprawa z legendą Juliana Tuwima. Tekst kończy się interesującą próbą poetycko ujętego osobistego zwierzenia.

Nowa Dekada Krakowska: 1/2 2004
Poza tym dostaniemy jak zwykle kilka recenzji i pomniejszych szkiców (Wyka, Walas), a także nową rubrykę "Z gazet, z czasopism", która przypominała mi o tym, że "Camera obscura", w której nieodżałowany prof. Henryk Markiewicz wytykał błędy i nieścisłości, nie wróci już nigdy.



Dwie Dekady, albo wyjaśnienie, co się stało z "Dekadą Literacką".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz