wtorek, 20 maja 2014

Odlot

Libacje w Kameralnej, kolorowy Tyrmand. Albo Stachura, który budował własną legendę. Oj działo się w tej Polsce Ludowej, działo.


Barbara Kwiatkowska z Romanem Polańskim, reżyserem, a prywatnie i mężem Kwiatkowskiej. Rok 1959.
Marek Hłasko na przykład za "Pierwszy krok w chmurach" dostał nagrodę wydawców. Książka sprzedała się na pniu, a autor zgarnął 20 tysięcy złotych. Wtedy - bardzo dużo. Pieniądze oczywiście poszły na alkohol, bo Hłasko lubił popić, a jeszcze bardziej lubił, gdy inni go lubili, za to, że on postawił. O sławę bowiem chodziło, a nie o pieniądze. Dlatego ulubione trunki serwował w zasadzie przy okazji. Najczęściej podczas imprez, jakie odbywały się w Kameralnej.
"Przesiadywał tam niemal codziennie. A niekiedy imprezy się nieco przeciągały. 'Bywało, że spędzaliśmy tam dwa-trzy dni z rzędu'".
Tak niecny żywot Hłaski relacjonuje Wojciech Kałużyński. Jego książka "Niebieskie ptaki PRL-u" jest bowiem rodzajem zderzenia się z legendą. Czyli opowieścią barwną rozświetlającą siermiężne lata pomiędzy 1945 a 1989 rokiem.

Hłasko jawi się zresztą z wielu stron na kartach tej błyskotliwie i z nerwem napisanej opowieści. Że pił i zajmował się swoją karierą najczęściej - o tym dowiemy się już po zaledwie kilkunastu akapitach. Poza tym nie zawsze miał szczęście. I nie zawsze miał wianuszek ludzi wokół. Zdarzały się dnie samotności. I tygodnie, kiedy nie mógł napisać słowa.

Jak wyglądało "Życie towarzyskie i uczuciowe" w PRL-u?

Kolejny z rozdziałów, "Niewinni czarodzieje", przypomina o Leopoldzie Tyrmandzie. Człowieku być może nawet pod wieloma względami barwniejszym niż Hłasko. W każdym razie legenda Tyrmanda w niektórych kręgach jest nadal żywa.
"Outsiderzy, niebieskie ptaki, bikiniarze i jazzmani uciekający od peerelowskiej szarzyzny rozsadzali ciasny gorset tego, co oficjalnie dozwolone. A Tyrmand był ich samozwańczym papieżem".
Kto jeszcze należał do tego elitarnego zespołu wyrzuconych poza nawias własnego M-3, rodziny, socjalistycznej pokory i mieszczańskiego trybu życia w rytmie praca-dom-praca-dom? Książka Kałużyńskiego podsuwa wiele sugestii i jednocześnie kreśli, barwnie, obraz epoki widzianej od strony ludzi na swój sposób wykolejonych. Indywidualiści, czasem skandaliści, bywało że mocno nieszczęśliwi - rekrutowali się z różnych grup społecznych, choć w tej historii prym wiodą dusze artystyczne: pisarze, muzycy, filmowcy. Wśród tych ostatnich znalazł się Roman Polański, który przez krótki czas był mężem Barbary Kwiatkowskiej - kobiety o zjawiskowej urodzie. I żywym dowodem na to, że Audrey Hepburn miała w świecie siostrę bliźniaczkę.

PWN, Warszawa 2014.
Kałużyński, którego być może znacie z łamów "Kina", "Filmu", "Przekroju" czy legendarnej "Machiny", napisał książkę, którą się połyka. Prowadzeni za sprawną pisarską i dotkniętą talentem opowieści rękę autora przypominamy sobie nie tylko sylwetki znanych - często już nie żyjących - postaci tamtej epoki (tak na marginesie: szkoda, że wydawnictwo nie zdecydowało się umieścić indeksu nazwisk na końcu tekstu), ale również dowiadujemy się i o tym, jak wyglądało życie codzienne artystycznej elity i bohemy. Życie nie zawsze takie beztroskie i przepiękne, jakby sugerował obraz, który pojawia się w naszej wyobraźni, gdy wypowiadamy słowa "niebieskie ptaki".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz