sobota, 14 maja 2016

Snyder x 6

TIMOTHY D. SNYDER to znak jakości. Trudno się oderwać od jego książki, co w sumie dziwne, bo przecież podejmuje bolesne i trudne tematy.



Na przykład "Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie" to bardzo nieprzyjemna opowieść. Mówi szczegółowo o tym, co działo się kilkadziesiąt lat temu i - jak wynika z dokumentacji historyka - co wciąż jest żywotne.

Snyder ma świetne pióro, a jego książka to naprawdę błyskotliwy wywód. "Czarna ziemia" wciąga, choć oburza, boli, przeraża. Opowiada o historii Europy - tej rozgrywającej się na salonach i tej dziejącej się na ulicy. Sięga z jednej strony do początków XX wieku, a z drugiej - do współczesności.

To opasłe tomiszcze, wymagające skupienia i namysłu, ale chciałbym bardzo, żebyście i Wy je przeczytali.

Na "zachętę" kilka cytatów z pierwszych kilkudziesięciu stron tej książki:

po pierwsze:

"Niemiecka literatura kolonialna, w tym liczne bestsellery, przedstawiała Polaków jako „czarny lud”. W książkach tych polscy chłopi o smagłej cerze określali Niemców mianem „białych”. Afektowani, nieudolni arystokraci mieli czarne włosy oraz ciemne oczy. Podobnie wyglądały piękne autochtonki – uwodzicielki, które niemal zawsze doprowadzały naiwnych niemieckich mężczyzn do upadku i zatracenia".

po drugie:

"Według zasad hitlerowskiej ekologii obecność Żydów skaziła planetę, gdyż sprzeciwiali się oni prawom natury, głosząc niosące zepsucie idee. Rozwiązaniem było postawienie ich twarzą w twarz z czystą naturą, gdzie liczył się wyłącznie krwawy konflikt, a nie abstrakcyjne rozważania. Nie mogliby tam również manipulować innymi, gdyż nie mieliby takiej możliwości. Egzotyczne miejsca deportacji, które Hitler wymyślał dla Żydów – Madagaskar i Syberia – nie miały nigdy trafić pod panowanie niemieckie".

po trzecie:

"Niemiecką decyzję o ataku na Polskę w 1939 roku często wyjaśnia się tak, jak tłumaczyli ją Hitler i jego propagandyści – dążeniami Berlina do zmiany granic lub oporem Warszawy wobec tychże. W rzeczywistości kwestie te były prawie zupełnie nieistotne, a wojna między Niemcami a Polską to efekt skrywanych latami przez polską dyplomację głębokich różnic w postrzeganiu kwestii żydowskiej oraz sowieckiej. Hitler był jednocześnie skłonny uznać Warszawę za sojusznika w większych kampaniach przeciwko ZSRR i Żydom, ale też doszczętnie zniszczyć Polskę, gdy taki sojusz na początku 1939 roku okazał się nierealny. W każdym razie, postrzegał to państwo wyłącznie jako część większej całości: pomocnika w wielkiej wojnie na wschodzie lub dogodne terytorium, z którego można by ją poprowadzić. Znacznie staranniej przemyślał przy tym wariant pierwszy; drugi zaimprowizowano naprędce, po niespodziewanym niepowodzeniu niemiecko-polskich kontaktów dyplomatycznych na początku 1939 roku. Warszawa realizowała wtenczas własne cele. Niemcy i Polska wzajemnie pokrzyżowały sobie plany, gdyż polityka zagraniczna obu krajów opierała się na odmiennym postrzeganiu sytuacji międzynarodowej oraz roli państwa".

po czwarte:

"Ta zasadnicza odmienność postaw wobec państwowości wynikała w dużej mierze z innego doświadczenia I wojny światowej oraz jego różnych interpretacji. Stała się też główną przyczyną wybuchu kolejnego konfliktu. Dla polskich patriotów rok 1918 okazał się być rokiem cudu – odrodzenia niepodległego państwa, które na przeszło 100 lat zniknęło z mapy Europy. Dla Niemców z kolei rok 1918 był rokiem niewyobrażalnej klęski militarnej, którą w 1919 roku przypieczętował traktat wersalski wraz z idącymi za nim upokarzającymi ustępstwami terytorialnymi, w dużej mierze na rzecz nowo powstałej Polski.
Po klęsce puczu Hitler nauczył się zasad polityki, czyniąc energię zgromadzoną w niemieckich resentymentach wehikułem swoich nadzwyczajnych ambicji. Wykorzystał do tego obecny w społeczeństwie szeroki konsensus dotyczący konieczności rewizji europejskiego ładu politycznego, mimo że miał na celu jego zniszczenie".

po piąte:

"Uzbrojone bojówki partii nazistowskiej – znane pod nazwami SA i SS – funkcjonowały jeszcze przed przejęciem władzy w 1933 roku jako demonopolizatorzy przemocy. Bijąc przeciwników lub wszczynając burdy, dowodziły one słabości istniejącego systemu. Podobnie jak Benito Mussolini we Włoszech, Hitler po zdobyciu władzy nie rozwiązał bojówek".

po szóste:

"Pierwszy obóz w Dachau w 1933 roku założył Heinrich Himmler, jako miejsce, gdzie partia narodowosocjalistyczna (a nie państwo niemieckie) mogła wymierzać kary swoim przeciwnikom – poza prawem, według uznania przywódców partyjnych. Wrogowie polityczni i społeczni byli jednocześnie wrogami rasowymi, a obozy przeznaczono dla więźniów wszystkich kategorii. Gdy socjalistów, komunistów, dysydentów politycznych, homoseksualistów, przestępców i osoby uznane za „uchylające się od pracy” umieszczano w odosobnieniu, tym samym odbierano im normalną ochronę państwa i oddzielano od niemieckiej wspólnoty narodowej. Ich praca pomagała w przygotowaniu Niemiec do wojny, której celem było zniszczenie innych państw”.
Przeł. Bartłomiej Pietrzyk,
Znak Horyzont, Kraków 2016.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz