Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rumunia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rumunia. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 marca 2016

4 x Vosganian

"Księga szeptów" nie daje spać. I to nie tylko dlatego, że uwodzi wonią zapachu ciasta na baklawę.
Baklawa
(c) stu_spivack via Foter.com / CC BY-SA
"Księga szeptów" Varujana Vosganiana zaczyna się w latach 50. XX wieku w Fokszany. Pięknie się zaczyna - w spiżarni babci Armenuhi czy pośród pamiątek dziadka Garabeta. Ale prędko się okaże, że za tą sielanką kryją się przykre doświadczenia wygnańców. W tle są tragiczne dzieje Ormian z początku XX wieku.

poniedziałek, 30 marca 2015

Dusza marionetki

Często, zbyt często, wielka historia zakrywa tę mniejszą, osobistą. Bruno zrozumiał to zimą, na przełomie roku czterdziestego ósmego i czterdziestego dziewiątego dwudziestego wieku.

(c) young shanahan / Foter / CC BY

To znaczy: wtedy zrozumiał to najlepiej. Bo poza tym uczył się tego cały czas. A w okresie ponurego stalinizmu i propagandy łatwo było w Rumunii odpłynąć od siebie i zapomnieć o tym, kim się jest naprawdę. Zwłaszcza gdy za człowiekiem stała pokawałkowana historia.

czwartek, 5 września 2013

Dwieście tysięcy bezpańskich psów

Podróży w literaturze i z literaturą ciąg dalszy. Jakoś tak się składa. No ale nie może być inaczej, skoro do moich rąk trafia prosto z drukarni "Bukareszt" (Czarne, 2013) Małgorzaty Rejmer.

Bukareszt nocą
(c) marcbi91 / Foter / CC BY-NC

Rejmer zrobiła duże wrażenie swoją powieścią "Toksymia" nominowaną do Nagrody Literackiej Gdynia. Od wydania książki minęło kilka lat, w międzyczasie autorka spędziła trochę czasu - prawie dwa lata - w Rumunii. Z fascynacji krajem i kulturą kraju zrodził się pomysł pisania doktoratu o kinie rumuńskim, a także książki o Bukareszcie. Książki pociągającej, ale i nie zawsze łatwej. Zupełnie jak miasto, bohater tekstu.
>> Bukareszt jest jak ciastka, które kupowałem zawsze w niedzielę dla mojej rodziny, gdy tam mieszkaliśmy. Niby czekoladowe i słodkie, ale z gorzką polewą. Bukareszt jest słodko-gorzki. Nie znajdzie się w nim łatwego piękna.

środa, 10 lipca 2013

Zapowiedź: Małgorzata Rejmer || premiera 11 września

Do Bukaresztu pojechać, pojechać do Bukaresztu. Kto by nie chciał? Miasto-legenda. Jedno z tych ważnych, ale nieoczywistych. Nie tak jak Paryż, Londyn, Berlin czy Praga. A jednak. Dlatego być może nawet jeszcze bardziej fascynujące. I dlatego właśnie już się cieszę na książkę Małgorzaty Rejmer "Bukareszt. Kurz i krew" (Czarne, 2013).


Książka oficjalnie ukazuje się we wrześniu tego roku, czyli już za niedługo, ale jak dotąd i tak całkiem o niej sporo już powiedzieć możemy. Głównie za sprawą regularnie publikowanych na łamach "Zwierciadła" felietonów Rejmer.

Naprawdę cieszę się na tę książkę, bo coś czuję, że to będzie książka wieloraka. Wyobrażam sobie to tak: autorka świetnej "Toksymii" Bukaresztowi przygląda się z delikatnego dystansu - na tyle małego, żeby zanotować i uporządkować wszystkie szczegóły i niuanse, a jednocześnie na tyle dużego, by złapać to, co najważniejsze; to, co stanowi o klimacie miasta.

Bukareszt jest jak wrzątek albo kipiel, wzburzony i zmętniały. Atrybuty miasta: czarne kłęby przewodów na słupach jak gniazda porzucone przez ptaki, atmosfera rozkopania i prowizorki obok bankietów w sklepowych witrynach, przeszywający zapach lip i rozgniecionych winogron. Elegancja architektury z zamierzchłego świata. Stukot rozchybotanych tramwajów, klaksony rozwścieczonych taksówek na sekundę przed stłuczką. Zaśpiew cygańskich dzieci i staruszek włóczących się w pobliżu niezliczonych kwiaciarni, które prowadzą matki tych dzieci i córki tych staruszek. Wszędzie psy jak czarne i szare tobołki porzucone przez kogoś, kto bardzo się spieszył. (z notki redakcyjnej na stronie www.czarne.com.pl)

Czekam z niecierpliwością!

Mapa metra w Bukareszcie

Czytaj też o "Toksymii" Małgorzaty Rejmer.