Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 października 2016

Życie jako gra planszowa

Najnowsza książka reporterska WŁODZIMIERZA NOWAKA nie pozostawia złudzeń: kto choć raz uciec zechce, ten już nigdy uciekać nie przestanie.


Historia Zygfryda Kapeli to dla reportera los wygrany na loterii.

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Czas wcale nie leczy ran

„Ganbare!” oznacza „daj z siebie wszystko, trzymaj się, walcz”. To słowo zarezerwowane na dramatyczne okoliczności. Trzeba uważać, by go nie nadużyć.


„Ganbare!” to także tytuł książki KATARZYNA BONI. To opowieść o tym, co zostało po tsunami, jakiego doświadczyła północna Japonia w marcu 2011 roku. A zostało, jak wynika z książki, bardzo dużo.

Przede wszystkim zostali ludzie.

piątek, 4 września 2015

Wielbłądy i ludzie

Zabił człowieka kuchennym tasakiem. Dokładnie tym samym, którym siekała mięso. Zabił i poćwiartował. Nic nie powiedział. Po wszystkim leżał na kanapie i czytał książkę.

(c) Foter / CC BY-NC-ND
Kim był? Żołnierzem. Wrócił niedawno z wojny w Afganistanie. Ona, czyli matka, się cieszyła. Bo wrócił. Ale nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo się zmienił. A był nie do poznania. Nawet dla własnej, rodzonej. Teraz ona, kawałek po kawałku, próbuje pozbierać sobie w głowie, co się tam musiało wydarzyć. W głowie i w sercu, bo przecież bez serca matki - ni rusz...

środa, 18 marca 2015

Wiara i rodzina

"Szczęść Boże! Tu katolicki głos w Twoim domu" - brzmi doskonale znane powitanie. Chociaż po przeczytaniu tej książki raczej w nie zwątpisz.


(c) gyst / Foter / CC BY-NC

Na okładce "W rodzinie ojca mego" za obrazem Matki Boskiej kryje się, a może nawet czai, Ojciec Rydzyk. Ten fragment twarzy, który widać, to nawet nie jest 10 procent całości. A jednak zainteresowani bez trudu rozpoznają tam właściwego bohatera.

wtorek, 7 października 2014

Warsztat pracy: Mariusz Szczygieł

Mariusz Szczygieł opowiada o tym, dlaczego nikt nie może przebywać w domu, gdy on pisze.




Marcin Wilk: - Jako zodiakalna Panna musisz być nieludzko poukładany. 

Mariusz Szczygieł: - Ktoś z rodziny, kto chciał u mnie przenocować, bo moje mieszkanie nie jest małe, ma 84 metry - był bardzo zdziwiony, kiedy powiedziałem: "Dobrze, ale tylko na jedną noc". Zdarzało się, że proponowałem opłacenie hotelu, byle nie spano u mnie. Ostatnio moją przyjaciółkę, która zawsze u mnie zatrzymuje się, gdy przyjeżdża z Włoch, oddelegowałem do innego miejsca. Dlaczego? Otóż kiedy piszę, nikogo nie może być u mnie w domu. 

wtorek, 26 sierpnia 2014

Spróbuj białego

O mroźnym Spitsbergenie trzeba pisać oszczędnie, ale i konkretnie. Zdania opowiadające o tym życiu muszą zacinać jak mróz, do którego wszyscy są przyzwyczajeni.

Spitsbergen - dobre miejsce do życia?
(c) Rita Willaert / Foter / Creative Commons Attribution-NonCommercial 2.0 Generic (CC BY-NC 2.0)

Żartów nie ma. Na Spitsbergenie w środku lata temperatura w porywach może osiągnąć 8 stopni na plusie. Średnia to około 5. Poza tym nie można narzekać na krótkie noce. Wręcz przeciwnie: można narzekać na długie dni. Najdłuższy z nich - tzw. dzień polarny - zaczyna się pod koniec kwietnia i kończy w sierpniu.

wtorek, 1 lipca 2014

Szczyty

Nie jestem pewien, czy Jacek Hugo-Bader będzie dobrze wspominał Broad Peak. Ale - nic na to nie poradzę - napisał naprawdę porywający reportaż.
Photo credit: mariachily / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)
Broad Peak to niebezpieczna góra, ale także - mówiąc wprost i najbrutalniej w świecie - samograj dziennikarski. Czyli temat, który się w mediach sprzeda. Niestety. Bo za sprawą stoi tragedia osobista ludzi, których góra pochłonęła - Macieja Berbeki i Tomka Kowlaskiego. To oni podczas wyprawy w marcu roku 2013 zginęli. W lipcu tego samego roku na Broad Peak - w celu odnalezienia ciał zmarłych - udała się kolejna wyprawa. Pojechał na nią także Jacek Hugo-Bader.

czwartek, 3 kwietnia 2014

Obok

Wiecie, gdzie jest Timor Wchodni? Nie?! To może i dobrze. Po przeczytaniu książki Mateusza Janiszewskiego niekoniecznie będziecie chcieli się tam wybrać.


Zaczyna się wręcz narcystycznie. Od głównego bohatera i zarazem narratora, który jednak pisze o sobie w trzeciej osobie. Jakby był obcy. Obcy zresztą jest. Ma inny kolor skóry, inny akcent, inne podejście. I inny start. O innej mecie nie mówiąc. Jest przybyszem z dziwnego odległego świata i nigdy nie będzie jednym z nich. Choć przecież znajdzie się pomiędzy nimi. I doświadczy ich historii.

Ich, czyli tych z Timoru Wschodniego, bo o nim jest ta książka. Od XVI wieku był portugalską kolonią. W latach 70. ubiegłego wieku Europejczycy opuścili wyspę. Wkroczyły wtedy indonezyjskie wojska. I zaczęła się wojna. Choć formalnie została zakończona kilkanaście lat temu, sytuacja wcale nie uległa poprawie. Nawet wstawiennictwo niektórych ludzi z Zachodu, z Noamem Chomsky na czele, który opublikował esej "Why Americans Should Care about East Timor", nic nie pomogło.

czwartek, 27 marca 2014

Syzyfowe prace

"Antologia polskiego reportażu" to 3 kilogramy. Spokojnie więc możemy mówić o literaturze wagi ciężkiej. Zwłaszcza że stoi za tym Syzyf. Zwany dalej Mariuszem Szczygłem.


Wymyślił on sobie bowiem, że powstanie dzieło fundamentalne. Dzieło, które będzie rodzajem podsumowania, ale i propozycji, jak powinien wyglądać kanon polskiego reportażu XX wieku. Reportaż zresztą w ostatnich latach ma się świetnie. Jest nawet, by tak powiedzieć, modny. Są nagrody, są świetni autorzy. Jest potrzeba czytania o tym, jak jest w rzeczywistości. Dowiedzenia się o niej nie przez pryzmat infotainmentu, ale dobrej literatury. A kibicują temu powszechnemu (przynajmniej w pewnych kręgach) zrywowi nie tylko wydawnictwa - w tym Czarne, które od kilkunastu lat jest wierne dobrej literaturze reporterskiej - ale i czytelnicy, którzy reportaż wielbią.

Jest więc moda na czytanie o reportażu. Pewien rodzaj snobstwa nawet. Kapuściński już nie wystarczy. Krall też wydaje się lekturą raczej szkolną. Trzeba szukać dalej. Na przykład w okolicach autorów znakomitego "Dużego Formatu". Bo jeśli o tematykę idzie - sprzeda się tu wszystko: od kameralnej relacji indywidualnej z prowincji po rozważania, czasem iście filozoficzne, ulokowane gdzieś daleko poza Europą. Na przykład w Azji czy Ameryce Łacińskiej. Tudzież w Afryce.

poniedziałek, 24 marca 2014

Nowe do czytania: marzec 2014

Fenomenalna antologia reportażu polskiego, nowy Krzysztof Varga, Paul Auster w korespondencji - oto delicje z najnowszego menu literaturożerców.
Coetzee & Auster || (c) bookslive.co.za
<<<

Pamiętacie, co robiliście w roku 2008? Albo w 2011? I co się działo pomiędzy tymi dwiema datami? Bo u J.M.Coetzee'ego i Austera całkiem sporo. Dowodem jest tom listów, jakie wymienili między sobą w tamtym właśnie czasie. "Tu i teraz" (Znak, premiera: 31 marca) dość szybko ukazuje się po polsku i ucieszy zarówno wielbicieli twórczości autora "Hańby", jak i tych, którzy uwielbiają "Dym" czy "Lulu na moście".

O czym piszą? Zdradzę i ja już niebawem na Wyliczance.



>>>

Ogromną pracę wykonał Mariusz Szczygieł. Nie pierwszy zresztą już raz. I nie pierwszy raz rezultat tejże jest olśniewający. Niemal 2 tysiące stron w 2 tomach i 100 reportaży. Najlepszych. Najgłośniejszych. Najciekawszych. Wybór ograniczony jest do literatury polskiej XX wieku, ale i tak waży około 3 kilogramy. Poza tym wiek XX był przecież dla polskiej szkoły reporterskiej czasem doskonałym. "Antologia 100/XX" (Czarne, premiera: 5 marca). Na tę książkę musicie zrobić miejsce nie tylko na półce, ale również w swojej głowie. ;-)

Przy okazji już teraz zapraszam do Radia Kraków w czwartek po godz. 21, gdzie w programie Basi Gawryluk będę o antologii dyskutować m.in. z Anią Marchewką i Jarkiem Czechowiczem.

czwartek, 6 lutego 2014

Czekanie na koniec

Ta wojna musi się kiedyś skończyć. A przynajmniej należy mieć taką nadzieję. Oto przesłanie, jakie płynie z najnowszej książki Pawła Smoleńskiego "Oczy zasypane piaskiem".


Przesłanie to duże słowo. Nawet jeśli zawiera w sobie coś ezoterycznego, to jednak niesie coś zobowiązującego. A z realizacją zobowiązań bywa różnie, jak pokazuje rzeczywistość. W każdym razie wie o tym doskonale Paweł Smoleński, publicysta "Gazety Wyborczej", reporter z uwagą przyglądający się od lat konfliktowi izraelsko-arabskiemu. Wie też, za bohaterami swoich reportaży, że pewne deklaracje pozostają czasem na papierze. Ot choćby porozumienia z Oslo z 1993 roku. Zawarte w niekorzystnych dla Palestyny i świata arabskiego okolicznościach miały być fundamentem procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie.

wtorek, 26 listopada 2013

The Best of Marcin Meller

Marcin Meller, z tych Mellerów!, zaczynał bardzo wcześnie. U Michnika. Ale nie w gazecie (wtedy "Wyborcza" jeszcze nie istniała), tylko w jego domu.



Marcin dostał pracę u przyszłego naczelnego. Prostą pracę. Polegała na myciu okien. Młody Meller przedzierał się więc przez labirynt książek w zagraconym mieszkaniu opozycjonisty. Były lata 70., a może już 80. Świat wyglądał inaczej. Rozczarowujące było wtedy najbardziej to, że Michnik w domu, kiedy przebywał Meller, się nie pojawił.

czwartek, 5 września 2013

Dwieście tysięcy bezpańskich psów

Podróży w literaturze i z literaturą ciąg dalszy. Jakoś tak się składa. No ale nie może być inaczej, skoro do moich rąk trafia prosto z drukarni "Bukareszt" (Czarne, 2013) Małgorzaty Rejmer.

Bukareszt nocą
(c) marcbi91 / Foter / CC BY-NC

Rejmer zrobiła duże wrażenie swoją powieścią "Toksymia" nominowaną do Nagrody Literackiej Gdynia. Od wydania książki minęło kilka lat, w międzyczasie autorka spędziła trochę czasu - prawie dwa lata - w Rumunii. Z fascynacji krajem i kulturą kraju zrodził się pomysł pisania doktoratu o kinie rumuńskim, a także książki o Bukareszcie. Książki pociągającej, ale i nie zawsze łatwej. Zupełnie jak miasto, bohater tekstu.
>> Bukareszt jest jak ciastka, które kupowałem zawsze w niedzielę dla mojej rodziny, gdy tam mieszkaliśmy. Niby czekoladowe i słodkie, ale z gorzką polewą. Bukareszt jest słodko-gorzki. Nie znajdzie się w nim łatwego piękna.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Jakub Janiszewski: Kto w Polsce ma HIV? || umarła 29 kwietnia

Prawie 400 stron ma książka opisująca, bardzo rozlegle i na różnych poziomach, zjawisko HIV. Zjawisko? Tak właśnie. Bo HIV to coś więcej niż choroba. O czym bohaterowie książki Jakuba Janiszewskiego (Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2013) mogliby napisać o wiele więcej niż 400 stron. O wiele więcej.


Książka jest, o czym pisze Kinga Dunin we wstępie, "próbą zrozumienia choroby, która dotyczy nie tylko organizmu, ale też umysłu". Dlatego historia HIV ma swoją specyfikę. I zahacza o uprzedzenia, dyskryminację, stygmatyzację. Jest przy tym wszystkim bardzo mocno związana ze środowiskami gejowskimi. Bo, wiadomo, kto ma HIV. W Polsce. Pedały. Hetero nie. Hetero są zdrowe od pedalskich chorób.

Jednak jedną z pierwszych bohaterek książki Janiszewskiego, obok niego samego - bo książka bardzo jest naładowana osobowością autora, jest Ania. Gdyby żyła, miałaby w tym roku 32 lata. Ale umarła 29 kwietnia 2010 roku. Na AIDS. W jednym z łódzkich szpitali.

piątek, 9 sierpnia 2013

Oprawca - instrukcja obsługi

Trochę polityki. I to tej najbardziej gorącej, bo irańskiej. Bohaterem - i to nie tylko książkowym - jest autor, Huszang Asadi, który przeszedł przez piekło. 
Teheran
(c) Laurent Loizeau / Foter / Creative Commons Attribution-NonCommercial-NoDerivs 2.0 Generic (CC BY-NC-ND 2.0)
Teraz w książce "Listy do mojego oprawcy" opowiada o wszystkim. Po kolei. Na spokojnie. Choć nie bez emocji.

środa, 24 lipca 2013

Nike - nominacje: Mariusz Zawadzki || między 2003 a 2009 rokiem

Wśród nominowanych w tym roku do literackiej Nagrody Nike znalazł się reportaż Mariusza Zawadzkiego "Nowy wspaniały Irak" (W.A.B., 2012).


O Iraku wiemy skądinąd. Na ogół z prasy. Czy też z telewizji. Idą za tym krajem różne stereotypy. Że to kraj dziki i nieokiełznany - to najczęściej. Orient. W złym tego słowa znaczeniu. Rolą reportażysty jest odczarować nasze wyobrażenia i to czyni właśnie Mariusz Zawadzki z "Gazety Wyborczej". Ma legitymację, by pisać o Iraku, bo przebywał w nim pomiędzy rokiem 2003 a 2009. Książka "Nowy wspaniały Irak" jest pokłosiem tego obytu.

Czego dowiadujemy się z kart tego pomarańczowego tomu? Przede wszystkim tego, że Bagdad był kiedyś przepięknym miastem.
Pamiętać należy o tym zwłaszcza w kontekście najazdu Mongołów, którzy w XIII wieku splądrowali tę jedną z najwspanialszych stolic świata, w dodatku kompletnie nie poradzili sobie z miejscowymi. W zasadzie podobnie stało się, gdy Irak – kilka wieków później – przejęli Amerykanie z siłami sprzymierzonymi. Wsparta historycznymi nawiązaniami Zawadzkiego relacja z Iraku dzisiaj siłą rzeczy musi więc być przesiąknięta rzeczywistością wojenną. W jednym z pierwszych rozdziałów książki czytamy zatem o handlu bronią („Broni było tyle, że stała się śmiesznie tania”), zaraz potem o porwaniach, formach (czasem mocno partyzanckich) dziennikarstwa, Saddamie (który „w sądzie prezentuje się znakomicie”), czy po prostu komórkach, którymi miejscowi (i nie tylko) pstrykają spontanicznie zdjęcia zabitych. (z recenzji dla Instytutu Książki)
„Nowy wspaniały Irak” w tym kontekście należy odczytywać jako ironiczny tytuł. Zawadzki, jak na reportera przystało, usiłuje przyjrzeć się konfliktowi ze wszystkich stron. Potrafi zaryzykować zakup rakiety czy wcielić się w badacza Biblii. To spójna choć wieloraka opowieść. Szczypta historii zmiksowana ze współczesną relacją, elementy sensacyjne przeplecione ze zwykłą opowieścią - to niewątpliwe walory "Nowego wspaniałego Iraku".


Czytaj też o innych tytułach nominowanych do Nike 2013:
> "Morfinie" Szczepana Twardocha,
> "Ciemno, prawie noc" Joanny Bator,
> "Historii niebyłej kina PRL" Tadeusza Lubelskiego,
> "Człowieku Mironie" Tadeusza Sobolewskiego

środa, 10 lipca 2013

Zapowiedź: Małgorzata Rejmer || premiera 11 września

Do Bukaresztu pojechać, pojechać do Bukaresztu. Kto by nie chciał? Miasto-legenda. Jedno z tych ważnych, ale nieoczywistych. Nie tak jak Paryż, Londyn, Berlin czy Praga. A jednak. Dlatego być może nawet jeszcze bardziej fascynujące. I dlatego właśnie już się cieszę na książkę Małgorzaty Rejmer "Bukareszt. Kurz i krew" (Czarne, 2013).


Książka oficjalnie ukazuje się we wrześniu tego roku, czyli już za niedługo, ale jak dotąd i tak całkiem o niej sporo już powiedzieć możemy. Głównie za sprawą regularnie publikowanych na łamach "Zwierciadła" felietonów Rejmer.

Naprawdę cieszę się na tę książkę, bo coś czuję, że to będzie książka wieloraka. Wyobrażam sobie to tak: autorka świetnej "Toksymii" Bukaresztowi przygląda się z delikatnego dystansu - na tyle małego, żeby zanotować i uporządkować wszystkie szczegóły i niuanse, a jednocześnie na tyle dużego, by złapać to, co najważniejsze; to, co stanowi o klimacie miasta.

Bukareszt jest jak wrzątek albo kipiel, wzburzony i zmętniały. Atrybuty miasta: czarne kłęby przewodów na słupach jak gniazda porzucone przez ptaki, atmosfera rozkopania i prowizorki obok bankietów w sklepowych witrynach, przeszywający zapach lip i rozgniecionych winogron. Elegancja architektury z zamierzchłego świata. Stukot rozchybotanych tramwajów, klaksony rozwścieczonych taksówek na sekundę przed stłuczką. Zaśpiew cygańskich dzieci i staruszek włóczących się w pobliżu niezliczonych kwiaciarni, które prowadzą matki tych dzieci i córki tych staruszek. Wszędzie psy jak czarne i szare tobołki porzucone przez kogoś, kto bardzo się spieszył. (z notki redakcyjnej na stronie www.czarne.com.pl)

Czekam z niecierpliwością!

Mapa metra w Bukareszcie

Czytaj też o "Toksymii" Małgorzaty Rejmer.

czwartek, 4 lipca 2013

Gellert Tamas: Mężczyzna z laserem || pod koniec roku 1991

Ta historia jest tak boleśnie prawdziwa i zarazem zagmatwana, że aż niewiarygodna. A jednak. Tytułowy mężczyzna z laserem to fakt. A jego historię opisał Gellert Tamas (Czarne, 2013).


John Ausonius mógł być zwykłym obywatelem Szwecji. Zwykłym - to znaczy całkiem nieźle sytuowanym w świetle tego, jak ludzie żyją na świecie. Na różnych poziomach. Ale to właśnie zderzenie ze światem zewnętrznym, który Ausonius postrzegał na tyle innym, że aż obcym i zagrażającym, sprawiło, że Ausonius stał się "mężczyzną z laserem".

Wyszedł na ulicę Sztokholmu pod koniec roku 1991. Aż jedenaście razy próbował zabić osoby. Przypadkowe. Choć dobierane wedle pewnego jednego klucza: wszystkie podejrzewał, że są imigrantami. Jego przerażająca działalność, tak się akurat złożyło, przypadła w czasie, gdy Szwecję dotknął, mówiąc delikatnie, poważny kryzys tolerancji.

Mężczyzny z laserem nie było łatwo złapać. Ale w końcu się udało. W bardzo dramatycznych okolicznościach.

Tamas, znany szwedzki dziennikarz, zbierał materiały na ten temat i zbudował obszerną fabułę wokół tych wydarzeń. Próbował też zbudować siatkę znaczeń, które dla niektórych czytelników ułożą się w odpowiedź na pytanie: dlaczego te zbrodnie są tak niewiarygodne?

Skala zbrodni popełnionych przez Johna Ausoniusa jest wyjątkowa w historii szwedzkiej kryminalistyki. Świadczą one o całkowitym braku ludzkich uczuć, empatii i szacunku dla życia. (z uzasadnienia wyroku)

Przerażająca historia, naprawdę przerażająca i trudna do pojęcia, choć poruszająca sumienie i skłaniająca do dwóch istotnych pytań: w jaki sposób jako społeczeństwo my jesteśmy odpowiedzialni za postępowanie tych ludzi? jak daleko jest się w stanie posunąć człowiek?

Książka Tamasa bierze pod lupę prywatną stronę zanurzoną w społeczno-kulturowych oczekiwaniach głównego bohatera tragedii z laserem. Autor poświęca dużo miejsca analizie relacji ponurego bohatera z samym sobą i światem, w tym z najbliższymi. Sporo jest też o emocjach. Emocjach społecznych, tak właściwie powinniśmy powiedzieć.

Tamas postawił sobie naprawdę trudne zadanie. Bo by opisać wszystko tak jak trzeba, należało przejść przez piekło dochodzenia. Włączywszy to rozmowę z Ausoniusem...


Świetna książka, straszna historia.