piątek, 8 kwietnia 2011

Rzeźnia numer pięć

 Któż się boi Kurta Vonneguta?! Ja! Boję się jego pesymizmu, bo wprowadza mnie w zły nastrój. I w ogóle w złe samopoczucie. I światoodczucie. Jednocześnie nie umiem się powstrzymać, gdy trafia do księgarń wznowienie jego dzieł. Na przykład "Rysio Snajper" (Albatros/Kuryłowicz, 2011).



"Moi przodkowie przybyli do Ameryki w tym czasie, kiedy nie stała tu jeszcze nawet Statua Wolności. To było gdzieś około 1840 roku. Niemieckie pochodzenie stanowiło jeszcze jakiś temat podczas rodzinnych rozmów, kiedy dobre sto lat później poślubiłem moją pierwszą żonę. Niechęć, odczuwana przez wielu Amerykanów dla wszystkiego, co niemieckie, ma zresztą mniej wspólnego z obydwoma światowymi wojnami niż z tym, że w porównaniu do Brytyjczyków czy Włochów, niemieccy imigranci przybywali tu zamożni i dobrze wykształceni. To Niemcy zakładali banki i robili wielkie interesy" - mówił w jednym z wywiadów. W tym charakterystycznym, tak kpiarskim, jak i autoironicznym, tonie doskonale słychać, jak obco mógł czuć się Vonnegut. Ta obcość zresztą dotyczyła nie tylko sfer kulturowych czy społecznych. Sięgała ona o wiele dalej, a satyra, ostry dowcip nie miały wcale być ćwiczeniem z dystansu do rzeczywistości - one miały podkreślić i zaakcentować dystans, który Vonnegut nosił w sobie.

"Śmiejący się prorok zagłady", "Zawsze w służbie jednostki, a przeciw systemowi", "Czytając jego książki, śmiejemy się w samoobronie" - recenzowały książki pisarza amerykańskie magazyny. Te recenzje przypomina na okładce "Rysia Snajpera" Albatros/Kuryłowicz. Książka Kurta Vonneguta ukazała się zaledwie kilkanaście dni temu na rynku, a wydawca już zapowiada wznowienia kolejnych bestsellerów popularnego pisarza. W nowej szacie graficznej ukazać się mają między innymi te najbardziej znane - z "Śniadaniem mistrzów", "Kocią kołyską" i "Rzeźnią numer pięć" na czele. Smakosze doskonałego humoru połączonego z bezkompromisowym spojrzeniem na świat powinni zacierać ręce. I szykować miejsce na półce. Pod warunkiem oczywiście, że nie mają już tam osobnego działu pt. "Vonnegut". Wypełnionego szczelnie książkami tego znakomitego prozaika.

Więcej TU.

3 komentarze:

  1. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, dlaczego ten autor jest właściwie nieobecny na polskich blogach. Może wraz z reedycją coś się zmieni:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wysłałem zaproszenie na FB i do tej pory mnie nie przyjąłeś....łłeeee....Peter M.

    OdpowiedzUsuń