poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Agatha Christie: A.B.C. || czerwiec roku 1935

A może tak Agatha Christie? Nigdy jej tu nie było. Oficjalnie. Bo nieoficjalnie pojawiała się gdzieś w tle. A to przecież gwiazda sama w sobie. Dajmy na to takie "A.B.C." (Prószyński i S-ka, 2005).


W czerwcu 1935 roku niejaki kapitan Artur Hastings odwiedza swojego starego przyjaciela Herkulesa Poirota, który mieszka aktualnie w jednym z najnowocześniejszych bloków. "Zarzuciłem mu, a potwierdził bez wahania, że wybrał ten właśnie gmach wyłącznie ze względu na jego czysto geometryczny wygląd i proporcje".

 Poirota zachwyca bowiem symetria, dlatego z niepokojem przygląda się listowi, który brzmi jakby napisany był ręką wariata. I jako taki domaga się szczególnej uwagi. "Obłęd jest wielce niebezpieczny" - stwierdza Poirot.

No i tak to się zaczyna. Poirot, jak łatwo się domyślić, podejmuje wyzwanie i bierze byka za rogi. Szaleniec nie do końca okazuje się szaleńcem. Lecz kim?

Tego oczywiście nie napiszę. Wy zresztą zapewne będziecie czytać "A.B.C." dla... Poirota. I na zachętę dla tych, którzy nie znają Christie (są tacy tutaj? ;-)) - trzy cytaty:

- Słyszałam o panu - powiedziała. - Modny prywatny szpicel, prawda?
- Pani określenie odpowiada bardziej prawdzie niż mnie. - Poirot się uśmiechnął.
- Jestem kimś znacznie lepszym niż policja - oznajmił Poirot bez samochwalstwa, gdyż uważał to za proste stwierdzenie faktu.
- Słowa, mademoiselle, są przecież zewnętrzną powłoką myśli.
 

Czytaj też o tym, jak myślą detektywi.

***

Wraz z wydawnictwem Prószyński i S-ka zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania są trzy egzemplarze najnowszej książki Tanyi Valko "Zrób mnie młodszą, zrób mnie piękną". Wystarczy odpowiedzieć na pytanie: jakie miasto jest stolicą Libii?

Odpowiedzi należy przysyłać do 23 sierpnia 2013 roku do godz. 12 pod adres wyliczanka@yahoo.pl

Trzymam kciuki. :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz