wtorek, 24 września 2013

Stephen King znowu przeraża

Wydając powieść "Doktor Sen", Stephen King nie tylko napisał błyskotliwą kontynuację "Lśnienia". Zrobił coś więcej. Wszystko bowiem zapowiada, że przyćmił legendarną ekranizację swojej bestsellerowej książki. 

Stephen King, "Doktor Sen", przeł. Tomasz Wilusz. Prószyński i S-ka, Warszawa 2013.
Opublikowane po raz pierwszy w 1977 roku "Lśnienie" (w Polsce w roku 1990) to było coś.
Przerażająca atmosfera, psychoza, tajemnica i narastające napięcie.

W pewnym hotelu, położonym wysoko w górach, Jack Torrance z żoną i małym synkiem zostają zamknięci, by dopilnować posiadłości. Jack jest pisarzem, ale praca niezbyt mu idzie. Pobyt w hotelu ma mu pomóc. Dzieje się jednak zupełnie inaczej. Syn, Danny, wykazuje się zdolnościami parapsychicznymi, a w hotelu wyczuwa się jeszcze czyjąś obecność.

Na kanwie tej opowieści Stanley Kubrick nakręcił kinową wersję książki, ze swoim reżyserskim scenariuszem, choć pod tym samym tytułem. Filmowe "Lśnienie", na co wskazywali fani, różniło się w wielu miejscach od powieściowego oryginału. I choć ekranowa postać horroru spotkała się z ogromnym zainteresowaniem, ba, przerodziła się w legendę i okazała jednym z najlepszych filmów w dorobku twórcy, to King nie był zadowolony. Pisarz nie tylko filmu nie lubił, ale również najwyraźniej drażnił go fakt, że Kubrick niejako przechwycił wymyśloną przez pisarza historię.


Czy podchodziłem do tej książki z obawą? - pisze King w posłowiu. - Pewnie, że tak. "Lśnienie" to jedna z powieści (inne to "Miasteczko Salem", "Cmętarz zwieżąt" i "To") zawsze wymienianych przez ludzi w odpowiedzi na pytanie, które z moich książek napędziły im największego pietra. No i, oczywiście, był jeszcze film Stanleya Kubricka, który wielu zdaje się wspominać - z powodów nie całkiem dla mnie jasnych - jako jeden z najbardziej przerażających w historii kina. (Jeśli obejrzeliście ten film, ale nie przeczytaliście powieści, zaznaczam, że "Doktor Sen" jest kontynuacją tej ostatniej, stanowiącej, w moim mniemaniu, Prawdziwą Historię Rodziny Torrance'ów).


Bo historia rodziny, zwłaszcza Danny'ego i jego ojca, nie opuszczała myśli Kinga. Jak się okazało, pisarz przy różnych okazjach nie przestawał zastanawiać się, ile Danny Torrance miałby dzisiaj lat i gdzie właściwie jest. Wyjaśnienie to przychodzi oczywiście teraz, wraz z książką. Po latach tułaczki Danny trafia do grupy Anonimowych Alkoholików. Tu będzie szukał wsparcia, zamiast radzić sobie ze swoim nałogiem samodzielnie. Nałogiem, bo Danny odziedziczył po ojcu skłonność do alkoholu i przemocy. Ale ma oczywiście także niecodzienną moc. Będzie z niej korzystać. Mało tego: stanie się ona symboliczna. Oto bowiem Dan na swojej drodze spotka niejaką Abrę Stone. Ona, a w istocie pewne jej właściwości, obudzą drzemiące w nim demony. Walka, która się rozegra będzie nie tylko walką na śmierć i życie. Urośnie ona do pojedynku pomiędzy dwiema prawdami. I rozegra się w przerażającej scenerii.

Ta sceneria zresztą u najnowszego Kinga jest najciekawsza. Alkoholizm, seksoholizm, sadyzm i inne tragizmy ludzkie i międzyludzkie, w najgorszym wydaniu i jaskrawym świetle, oślepiają nas od pierwszych stron. Potem jest jeszcze straszniej. Narrator u Kinga nie bada jednak niczego, on nas w problemy po prostu wciąga. Każe nam je poczuć. Naocznie. Albo podskórnie (tak, czasem skóra cierpnie). W pewnym momencie stajemy się nawet współodpowiedzialni i współwinni. Rozumiejąc bohaterów - a King tak to wszystko pisze, że nie da się inaczej - wchodzimy niechybnie w ślepy zaułek. Zwłaszcza, że ostrze przemocy wydaje się tak bardzo realistyczne. 

W tym sensie z całą pewnością słusznie autor we wstępie określa swoją książkę słowem "skowyt". Metaforyczna dwuznaczność doskonale oddaje tu atmosferę, jaka towarzyszy nam podczas czytania powieści. Tak działa psychoza.

"Doktor Sen" będzie bez wątpienia okupować szczyty list bestsellerów literatury anglojęzycznej w najbliższych tygodniach. To, od razu też wyjaśnię wszystkim, którym podobała się ostatnia książka Kinga, zupełnie inna jakość niż "Joyland". W swojej najnowszej powieści King nie eksperymentuje z obyczajowością, ani nie usiłuje zdiagnozować historii. Dzieli się natomiast tym wszystkim, co zawsze było u niego najlepsze: umiejętnością snucia opowieści przerażającej, podszytej lękiem i niepokojem. Bo budzącej demoniczną stronę naszej wyobraźni.

***

W związku z premierą powieści "Doktor Sen" wraz z polskim wydawcą, Prószyńskim i S-ka, dla Czytelników bloga przygotowaliśmy konkurs, w którym można wygrać trzy egzemplarze powieści. Aby zdobyć jeden z nich, należy odpowiedzieć na pytanie:

Jak się nazywał hotel, w którym rozgrywa się akcja "Lśnienia"?

Na poprawne odpowiedzi czekam do 30 września, do godz. 23.59 pod emailem: wyliczanka@yahoo.pl.

2 komentarze:

  1. I dobrze, że po "Joyland" King wrócił do takiej literatury. W końcu jest mistrzem horroru, a nie obyczajówek.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać tez, że o wiele lepiej wypada w tego typu książkach jak "Doktor Sen".

      Usuń