sobota, 7 września 2013

Ręce w kieszeniach

Na Kalatówkach w Zakopanem trwa wojna. No, powiedzmy. Bo wojna to kostium, który posłużył Zygmuntowi Miłoszewskiemu w książce "Bezcenny" za punkt wyjścia do opowiedzenia sensacyjnej historii.  

Kalatówki
(c) Piotr P. / Foter / CC BY-NC-SA

Wojciech Szatkowski, historyk sportu związany z Zakopanem, opowiadał na Kalatówkach o historii miasta.

>> Wraz z budową kolejki na Gubałówkę czy hotelu na Kalatówkach Zakopane stało się kurortem na skalę światową.
Bo to wtedy, tuż przed pamiętnym wrześniem 1939 roku, notuje się największy rozwój miasta. Dlatego właśnie urzędnicy hitlerowscy wybrali to miasto na kurort, w którym wypoczywali i organizowali ważne narady.

>> W czasie drugiej wojny Zakopane nasycono wojskiem i służbami. Pod tym względem było naprawdę niebezpiecznie. Po ulicach nie można było chodzić z rękami w kieszeniach. Podejrzewano, że ręce w kieszeniach trzymali ci, którzy posiadali broń.

Miejscem szczególnie ulubionym przez urzędników Trzeciej Rzeszy był hotel na Kalatówkach. 

>> Tutaj podobno dyskutowano o likwidacji polskich więźniów z Ostaszkowa i Starobielska. Urzędnikiem Trzeciej Rzeszy Rzeszy, który przebywał na Kalatówkach, był Heinrich Himmler, prawa ręka Hitlera.

To miejsce, kilka dekad później, w zupełnie innych okolicznościach, upodobał sobie Zygmunt Miłoszewski.

>> Zawsze, kiedy szedłem w góry, mijałem Kalatówki z pewną pogardą. Prawdziwi turyści szli dalej, by spać obok spoconych kolesi. Miejsce, gdzie jest pościel, obrusy na stołach, nie było akceptowane przez prawdziwego turystę. Potem jednak, gdy szukałem dobrego miejsca do pracy, wylądowałem na Kalatówkach.

I to właśnie tutaj rozpoczyna się historia Miłoszewskiego opisana w "Bezcennym".

>> Chciałem napisać powieść sensacyjną o odnajdywaniu dzieł sztuki, a w grabieży "Portretu młodzieńca" Rafaela Santi miał udział Hans Frank. Wokół tego rozpętałem sensacyjną fabułę. A wszystko zaczyna się od Kalatówek.

O samym "Portrecie młodzieńca" i procesie odzyskiwania dzieła opowiadała dr Monika Kuhnke z Zespołu ds. rewindykacji dóbr kultury w MSZ.

>> Obraz przez Niemców został zabezpieczony. Podpisali w związku z tym odpowiedni dokument. Około roku 1944 "Portret młodzieńca" 'wyjechał' z Krakowa i przez Śląsk miał trafić do III Rzeszy, do willi Hansa Franka.

Dzieło jednak do Franka nie trafiło. Co się z nim stało? Nie wiadomo. Jedno jest pewne: należy obecnie do najcenniejszych dzieł straconych przez Polskę w czasie drugiej wojny światowej.

Jak sobie poradził z tematem Zygmunt Miłoszewski, wiemy z lektury "Bezcennego". Tych, którzy jeszcze książki nie poznali, zachęcam do udziału w konkursie, w którym można wygrać egzemplarze powieści. Szczegóły poniżej. A wielbiciele wersji dźwiękowych pewnie chętnie sięgną po wydany właśnie audiobook, na którym "Bezcennego" czyta Andrzej Chyra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz