sobota, 23 listopada 2013

Moja "10": Wybór Małgorzaty Kalicińskiej

W kolejnym odcinku "10" swoje typy przedstawia Małgorzata Kalicińska, którą doskonale znacie z serii nad rozlewiskiem. Jakie tytuły wybrała dla Wyliczanki?

10 (a nawet trochę więcej;-)) tekstów poprawiających humor:

1. Jeremi Przybora. Tak w ogóle poezje Jeremiego. "Inwokacja", i "Na całej połaci śnieg", i "Miłość nieduża", i dziesiątki innych uroczych, dobrych, pięknych, zabawnych i nostalgicznych wierszopiosenek. Z muzyką Jerzego Wasowskiego – prawdziwe kapsułki endorfinowe. 


I co jeszcze?
2. "Ziele na Kraterze", "Szczenięce lata", "Karafka", "Tędy i owędy", "Zupa na gwoździu"… 
Melchior Wańkowicz smakuje zawsze. Mój literacki Mistrz. 
3. Wojciech Młynarski – wszystko, ale jak trzeba to dodam: "Róbmy swoje", "Kuplety o cyrku", "Pieśń o polskim inteligencie", "Jesienny pan", "Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał", czyli liryki i chimeryki – cokolwiek napisał Wojciech warte jest uwagi i powoduje oprócz uśmiechu zadumę, czasem wzruszenie. 
4. „O Starówce, Pradze i Ciepokach” – Zdzisław Kaliciński, mój tatko. Lubię tę opowieść, bo to o rodzinie, a ja za Młynarskim uważam, że "Rodzina, rodzina, rodzina ach rodzina"... O babce Bigosowej, o babci Sabinie, o stryju Wacku… 
5. Agnieszka Osiecka – ever. Po prostu! Wymienić coś? "Na całych jeziorach Ty". 
6. "Paragraf 22" Josepha Hellera. Ja wiem, to tragikomedia, ale jak napisana! Poprawia humor, sprawia, że przepona ćwiczy. 
7. Kirył Bułyczow "Opowiadania z Wielkiego Guslaru". Czytam z uśmiechem. 
8. Joanna Chmielewska – obecnie szeroka Jej biografia, ale "Lesio", czy "Całe zdanie nieboszczyka" + inne - doooooobre! 
9 . "Cichosza" – Michał Zabłocki, ale i inne Jego utwory, śpiewane z Grzegorzem Turnauem wzruszają, cieszą. 
10. "Nigdy nie będę Francuzem (choćbym nie wiem jak się starał)" Marka Greenside’a - ale bardziej mi tu chodzi o klimat. 

"W ogóle TAKIE książki poprawiają mi humor - to też Francis Meyes, Stephen Clarke, Peter Mayle, Elizabeth Gilbert, Tessa Capponi Borawska, Marcin Kydryński, Dawid Rosenbaum i wszyscy inni umiejący pisać o urokach życia gdzieś w świecie, tworząc książkę relaksującą".

Małgorzata Kalicińska

Ma swoje lata czyli 50+. Ukończyła to i owo i ma magistra, a nawet inżyniera. Do tego dwójkę dzieci, i mówi o sobie z dumą - wieśniara. Lubi ogród, wędkowanie, pielenie, i oczywiście rodzinę, rodzinność - znaczy staroświecka jakaś... Banalna i zajmują ją banały. No, ktoś musi i tym się zajmować.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz