piątek, 22 listopada 2013

Mrożek nasz powszedni

"Striptiz neurotyka", książka o Mrożku, to rzecz mocna momentami, ale raczej nie mroczna. To opowieść o człowieku, o którym wcale nie jest tak łatwo pisać.

(c) apeirophilia / Source / CC BY-NC-SA

Bo Mrożek wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Taki zresztą był chyba jego pomysł na własny wizerunek, a czytelnicy i dziennikarze - onieśmieleni wielkością, a czasem i inteligencją artysty, pewnie też powodowani niemym szacunkiem - przystali na to. Więc o Mrożku niby wiadomo było dużo, a jednak nie wiadomo było się zbyt wiele.

Wiedziało się oczywiście - ze szkoły - że był autorem "Tanga". I że to utwór współczesny, a więc trudny w odbiorze, ale ważny, do którego trzeba podchodzić ostrożnie.

Wiedziało się ponadto, że Mrożek z Polski wyjechał, miał do Polski i Polaków dystans spory (dla niektórych: zbyt spory) i był w związku z tym problematyczny. Coś jak Miłosz. I, w sumie, podobnie wybitny. Choć inaczej.

Wiedziało się wreszcie dość sporo (co - jak teraz myślę - zaskakujące jest w sumie) o jego życiu prywatnym. Że miał taką i taką żonę, że lubił to i tamto, tu i tam się przechadzał, jadł to i tamto, pił tu i ówdzie. Oraz że zachorował na afazję.

Od tego - jak od trzęsienia ziemi - zaczyna też swoją biograficzną opowieść Małgorzata I. Niemczyńska. O tym, jak ciężka była na początku praca z Mrożkiem, który musiał odzyskiwać - krok po kroku, literka po literce, data po dacie - swoją pamięć. Pierwszy rozdział przynosi opis tego, jak Mrożek wracał do życia. Ilustracją są rozmowy z osobami, które przy twórcy były i z nim współpracowały - Andrzejem Nowakowskim, Anną Zarembą-Michalską, Beatą Mikołajko. Uczciwa, reporterska robota.

Potem Niemczyńska się rozkręca. Część II to przechadzka po miejscach i odwiedziny u ludzi. Wyruszamy więc wraz z autorką do rodzinnego Borzęcina, poznajemy Adama Włodka, przy okazji zobaczymy świadectwo maturalne Mrożka. Z polskiego i angielskiego - piątki. Biologia, filozofia i wf - trójki. W Domu Literatów rozgrywają się sceny łóżkowe - które autorka oczywiście przytacza. A z Marą, czyli Marią Obrembą, Mrożek się zwiążę 16 listopada 1959 roku. W katowickim urzędzie stanu cywilnego, dla ścisłości dodajmy.

Będzie też o tym, co łączyło Lema i Mrożka. Niewiara oczywiście - ale nie tylko ona. O Vence. Bo Gombrowicz. Ale czemu on? O tym w rozdziale o intrygującym tytule "Szef". I wreszcie o Susanie, Meksyku, Błońskim i o czymś, co zostanie nazwane tutaj "Nową Polską".

Sporo dowiadujemy się o Mrożku z tej książki i gdy już nasza lektura zmierza ku końcowi - otrzymujemy "Rozmowę" (i także "Teczkę" - wiadomo o czym; rozdział dla zainteresowanych, a pewnie sporo będzie takich, bo temat zawsze jest gorący). I wtedy okazuje się, że wciąż mało wiemy. Na przykład o jego siostrze ("Nie, chyba nie chciałbym mówić o mojej siostrze, dobrze?").

Agora, Warszawa 2013.
W tej części książki padają też pytania (Niemczyńska rozmawiała z Mrożkiem na dwa miesiące przed jego śmiercią) na temat spraw poruszanych wcześniej. Na przykład świetny fragment o Gombrowiczu: "- Bywał pan o niego zazdrosny. Uwolnił się pan od tego? - Już się uwolniłem, bo ja szybko idę. To osobny temat, każdy pisarz jest osobny, każdy na to zasługuje".

Książka "Striptiz neurotyka" to fachowa biograficzna robota. Aż żal, że tak krótka. Wypada mieć tylko nadzieję - choć nigdzie nikt o tym nie pisze - że to tylko rozgrzewka przed powstaniem całościowej biografii autora "Tanga".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz