środa, 13 listopada 2013

Wolno, wolniej, Bogna Ziembicka

Zapomnijcie na chwilę o zgiełku i pośpiechu. Zaparzcie dobrej herbaty, usiądźcie wygodnie w fotelu, weźcie głęboki oddech, a potem otwórzcie pierwszą stronę książki Bogny Ziembickiej.

Otwarte, Kraków 2013.
Proponuję zacząć chronologicznie. Od "Drogi do Różan". W tytułowych Różanach znajduje się niezwykły dwór o bogatej historii i specyficznej atmosferze. Opiekuje się nim córka właściciela, Zofia Borucka. "Brama, którą państwo widzą, jest współczesną kopią bramy dziewiętnastowiecznej" - opowiada o Różanach w książce przewodniczka. "A ta lipowa aleja szczęśliwie przetrwała wszystkie zawieruchy".

Dworek położony jest niedaleko Krakowa, co także wyznacza pewien określony rytm. Raczej powolny, spokojny, choć wypełniony ludzkimi tragediami, nieszczęściami oraz innymi namiętnościami. Dajmy na to taką miłością Zosi do Krzysztofa. On powabny i atrakcyjny (w oczach Zosi) wygląda na kogoś, kto nie umie się określić. Przynajmniej do czasu. Bo sytuacja oczywiście zmieni się w drugiej części, "Wiośnie w Różanach".


Ziembicka bardzo delikatnie i z pieczołowitością buduje fabułę - w stylu zbliżonym do świata, który opisuje. Raczej slow niż fast, raczej z delikatnym powabem niż z ostrą dosadnością, raczej owiewając swoich bohaterów mgiełką niż rozwiewając wszelkie nadzieje. Jest w tym wszystkim jednak bardzo solidna językowo, gęsta w sposób, w jaki byli gęści najwięksi powieściopisarze popularni wielkich literatur dziewiętnastowiecznych. Nie jest to więc tylko kolejna powieść obyczajowa. Napisana na szybko, bez pomysłu i odpowiedniej pracy nad tekstem. Od razu to podkreślmy.

Obie książki Ziembickiej w zasadzie osadzają się na trzech głównych tematach: historii, miłości i czymś, co można nazwać życiem prowincjonalnym. Historia w tych powieściach pojawia się np. w architekturze i czymś, co można określić mianem dziedzictwa. Nie tylko narodowego. Miłość ma charakter romansowy, zaś życie prowincjonalne w tym wydaniu to przede wszystkim odrzucenie wszelkich błyskotek kolorowego świata: pogoni za karierą i innymi sprawami, które odsuwają nas od marzeń o ogrodzie czy cieple domowego ogniska.

Tak, Ziembicka pod tym względem idzie pod prąd obowiązującym tendencjom świata pośpiechu i powierzchownych relacji. Nawet gdy jej bohaterka jedzie przez Kraków w "Wiośnie w Różanach", czuje się inne tempo. Pewien rodzaj anachronizmu - smak rzeczywistości, która jest w pewien sposób odległa. Choć w tym wydaniu - miękkich doświadczeń, zachowania norm i porządku społecznego, delikatnego dowcipu i niebywałej troski o to, co nas otacza - wydaje się owa rzeczywistość bardzo pociągająca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz