niedziela, 1 czerwca 2014

Krzysztof Ibisz, grillowanie i fotki na Insta

Telefony tylko w domu na krótkim kablu i to w ograniczonej ilości, dwa programy w telewizji i żadnych pytań o życie prywatne. Wyobrażacie sobie coś takiego?

Foter / Public Domain Mark 1.0

Tak było w Polsce. Jeszcze w 1989 roku. Wtedy jednak, w okolicach czerwca, a dokładnie 4 czerwca, coś pękło. Pierwsze wolne wybory stały się zarazem zielonym światłem dla zmian, które zbliżyły nas do świata zachodniego. Wkrótce miał się zmienić cały pejzaż i siermiężny świat kultury popularnej czasów PRL-u zastąpiła regulowana przez rynek popkultura. Ze wszystkimi swoimi plusami i minusami.

W roku 1989 zaczyna się też opowieść Karoliny Korwin Piotrowskiej "Ćwiartka raz". To książka olbrzymia (prawie 800 stron), bogato ilustrowana i opowiadająca - po kolei, rok po roku - o tym, co się działo w świecie show-biznesu i mediów. Dziennikarka pisze nie tylko o ówczesnych gwiazdach, ale - co ciekawe - o zmieniających się stylach. Nie tylko modowych.
"Wywiady dotyczyły niemal wyłącznie kwestii zawodowych. Pytano o plany, o znak zodiaku, czasami o to, co słychać prywatnie, ale szukających plotek muszę zawieść - tych w ówczesnej prasie jeszcze nie ma".
Co jednak znajdziemy w prasie początku lat 90.? Bardzo mało opowieści o muzyce polskiej (po 1989 roku przyszło załamanie w branży). Dopiero praktycznie Edyta Górniak w roku 1994 zapoczątkowała boom na polską muzykę. Górniak zresztą - działająca z różnym powodzeniem do dziś - była pierwszą prawdziwą gwiazdą. 2. miejsce na konkursie Eurowizji było jasnym komunikatem, że Polak też potrafi.

Korwin Piotrowska - nawiasem mówiąc: pisząca kiedyś więcej o kinie i świetnie się na nim znająca - przypomina o óczesnych hitach ekranu. O "Podwójnym życiu Weroniki" Kieślowskiego czy o "Krollu" - fenomenalnym debiucie Pasikowskiego. Przypomina także fenomen innego filmu.
"Po premierze Psów ulice zapełniły się klonami Maurera, tak jak po premierze Popiołu i diamentu - klonami Zbigniewa Cybulskiego".
Książka "Ćwiartka raz" jest rodzajem panoramy ostatnich lat wolnej Polski. Panoramy - bo już nie leksykonem. Choć bowiem Korwin-Piotrowska wykonała benedyktyńską pracę, wertując stare roczniki miesięczników czy notowań list przebojów, to opowieść ma ściśle indywidualny charakter. Jest wyborem z osobistym komentarzem. Czasem ostrym i bezkompromisowym. No ale w końcu czytamy książkę Karoliny Korwin Piotrowskiej, a nie komentarz do programu telewizyjnego - z całym szacunkiem - Krystyny Loski.

Prószyński i S-ka, Warszawa 2014.
Dodajmy, że "Ćwiartki raz" nie da się czytać po kolei. Ją się wertuje, skacze po rozdziałach, przypomina przeszłość w odcinkach. Tak naturalnie działa pamięć. Wybiera sobie światłe punkty, a resztę zostawia w tle. Ogromny szacun dla Korwin Piotrowskiej, że zechciała się przyjrzeć tym wszystkim blaskom i cieniom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz