czwartek, 28 sierpnia 2014

Tam, gdzie nie sięga słowo

W tej uwodzicielskiej prozie zapomnienie bywa pretekstem do ewidencji pamięci, a literatura - pośrednikiem w świecie, w którym milkną słowa.


(c) tnarik / Foter / Creative Commons Attribution-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-SA 2.0)


Tytułowy Jalo został osadzony w więzieniu. Od strażników otrzymał pióro i papier. Ma spisywać zeznania. W ten sposób zaczyna się pełna niepokoju i niespełnienia historia jego życia.

Czyż nie jest to wymarzona sytuacja dla literata? Być odizolowanym od świata i zmuszonym do opowiadania? Składać litery i mierzyć je z rzeczywistością? Szukać właściwych, jedynych w swoim rodzaju, obrazów?

>> Kiedy mama wysyłała go do szkoły, przed oczami miał nie szkołę, lecz nagie dziewczęta biegające z zakonnicami, i czuł, jak ślina napływa mu do ust. A kiedy dziadek prosił, żeby usmażył jajka, Jalo widział plac pełen bezpańskich psów. Taki był przez całe życie - słyszał słowo i widział rzecz, choć nie znaczy to wcale, że nie rozumiał, co się do niego mówi.

Sytuacja Jalo wymarzona jest dla literatury, ale czy komfortowa dla życia? Więzienie to - powiedzmy sobie szczerze - mało przyjemny stan. Dosłownie. Ale i metaforycznie również. Jalo, wędrując po zakamarkach swojego i cudzego słownika, musi spisać, a potem przeczytać swoje dzieje. Nie będzie to lekka podróż. Przewodnikiem będzie w niej przecież dziadek - człowiek zagubiony, choć przywiązany do swojego kultywowanego w przypowieściach rozpadu i nieporządku. Posługuje się on innym niż Jalo językiem - przepełnionym pięknem świata, który dla Jalo jest niezrozumiały.

Jalo jest obciążony nie tylko kłopotliwym skarbem przodków, ale i swoją pokiereszowaną historią. Tworzy ją przede wszystkim wojna. W podwójnym sensie. Bo obok libańskiej wojny domowej jest też bój o samego siebie. O prawo do miłości i kroczenia własną drogą. Nie wiadomo, co będzie trudniejsze. Zwłaszcza że Jalo uwikłany jest w sieć kłamstw. Myli się mu absolutnie wszystko.

Karakter, Kraków 2014.
A jednak - a może właśnie dlatego - Iljas Churi robi swoją opowieścią piorunujące wrażenie. Czytana z pozornie odległego zakątka ziemi w pewnym momencie staje się uniwersalną historią poszukiwania siebie. Autor podjął zuchwałą próbę odzyskania resztek kłamstw i ułożenia ich w wiarygodnie literacki obraz. To książka która sięga do trzewi. I uważnie przypatruje się nie tylko temu, co świat robi ze słowem, ale i co słowo może zrobić ze światem.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz