środa, 4 listopada 2015

Stan wyjątkowy

Góra garów jako "matczyna Golgota" i "gęsty kożuch nieczystości osiadały na obwodzie niegdyś białej kąpielowej niecki" - takie obrazy podsuwa Agnieszka Nietresta-Zatoń w swojej książce "Pustostan".


(c) vindpuss / Foter.com / CC BY
W książce Agnieszki Nietresty-Zatoń bohaterek jest kilka. Mają one swoje imiona i swoje osobne historie. Janeczka miała być Janeczkiem. Magda mieszka sama i chodzi własnymi ścieżkami. Zosia miała właśnie zacząć robić doktorat, kiedy przytrafiło się jej dziecko.

Jest jeszcze Jolka i Julita. Jolka na obcasach chodziła już, gdy miała lat siedemnaście. A Julita?
> Julita dybie na sęki wypadające z desek w płocie. Struktura drewna, kolor i zapach rozpalają wyobraźnię. Kradnie ojcu z warsztatu kawałki miedzianego drutu. 
Tyle że "cóż po fantazji w czasach marnych?".

A czasy marne, bo każda z bohaterek jest w zasadzie z góry skazana na klęskę. Każda będzie też zmuszona, by spełniać oczekiwania i odgrywać role, w których nie będzie wiele miejsca na spełnienie i satysfakcje. Jako żony, matki, córki, babki będą zmuszone do wykonania rytualnego tańca, w którym rytm narzuca emocjonalna przemoc.

Obrazy z tej książki mówią zresztą same za siebie. Góra nieumytych naczyń, Przerwana kariera, gdy rodzi się dziecko. I tak dalej.

Wszystkie pięć bohaterek tak naprawdę skleja się w jedną postać - ofiary, która składa swoje życie na ołtarzu poświęcenia w imię fantazmatycznego porządku. Żaden mężczyzna nie ma interesu przerwać tego tragicznego kołowrotku. Żadna matka ani babka nie podpowie też, jak się wyrwać. Wręcz przeciwnie: staną one na straży złego. Prędzej nauczą odtwarzać beznadziejny scenariusz niż dodadzą odwagi, pomogą wyrwać się z toksycznego kręgu.

Książka Nietresty-Zatoń to prowokacja wymierzona w paskudny świat, w którym rządzą potworne reguły. Niszczą one więzi, podważają zaufanie, unieszczęśliwiają. "Pustostan" to także próba innego spojrzenia na codzienność, którą obrastamy: próba buntownicza, momentami kpiąca i ironiczna. Książka niby do śmiechu, ale w gruncie rzeczy przerażająca.
Prószyński Media,
Warszawa 2015.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz