Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grabowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grabowski. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 stycznia 2014

Gawędziarz najwyższej próby

Moja propozycja na początek mroźnej zimy, zwłaszcza gdy zawodzi komunikacja publiczna, to "Szubienicznik" Jacka Piekary. Książka, która Was rozgrzeje.

Otwarte, 2013.

"Szubienicznik" a właściwie dwa "Szubieniczniki". Bo jeden ukazał się w ubiegłym roku, a najnowszy - z podtytułem "Falsum et verum" właśnie się pojawił na tak zwanych półkach księgarskich. Ujrzał światło dzienne także na mojej wirtualnej półce na woblinku, czyli jednym z narzędzi służących współcześnie do e-Readingu. I jest to pewien paradoks. Zwłaszcza że książka opowiada o rzeczywistości zgoła przedtechnologicznej, gdzie jedynym narzędziem komunikacji był honor, język, trunki oraz inne tego typu sprawy.

Otwarte, 2014.
Oto szlachcic leży we krwi. Niezły początek, co? No ale to w końcu prawie codzienność. Jesteśmy w Rzeczpospolitej, pod koniec XVII wieku. Jacek Zaremba, podstarości łęczycki, zajechał na dwór nieznanego sobie przedtem stolnika Ligęzy. "Jak to bywało wśród szlachty niespodziewanie i bez zapowiedzi, i takim wykazał się obyciem, talentem oraz grzecznością, że został już na stałe i od lat zarządzał majątkami stolnika, będąc pierwszym po jaśnie panu, a kiedy Ligęzy nie było w domu, to nawet pierwszym po Bogu". Rzeczony Ligęza - cały czas mowa o pierwszym tomie - prosi Zarembę o rozwikłanie zagadki. I awantura gotowa.

Od razu powiem, że dla mnie ta intryga prędko stała się drugorzędna, a na czoło wysuwało się co innego. Chodzi mianowicie o opis obyczajów, by nawiązać do książki Jędrzeja Kitowicza.

Pamiętacie, swoją drogą, ten doskonały spektakl oparty na tym staropolskim tekście? Widowisko przygotowane przez krakowski Teatr STU miał swoją premierę na początku lat 90. ubiegłego wieku. Prześmiewcza interpretacja utworu, który jest doskonałym źródłem wiedzy o moralności i życiu codziennym XVIII stulecia, okazała się przebojem scenicznym. Mikołaj Grabowski, reżyser, łącząc współczesność z historią pokazał, że... niewiele się zmieniliśmy. I że skłonności wciąż są te same. Na przykład do specyficznego alkoholizmu.

piątek, 31 maja 2013

Dla dzieci: Poczytaj mi mamo || Trzy księgi

1 czerwca to Międzynarodowy Dzień Dziecka. Zatem wszystkiego najlepszego. I jako prezent proponuję od razu serię książeczek "Poczytaj mi mamo" (Nasza Księgarnia, 2012).


Wszyscy, a przynajmniej większość pamięta małe książeczki. Kwadratowy format. Dużo obrazków. I fascynująca historia, którą czytało się po kilkadziesiąt razy. Nigdy się nie nudziła. Za to pobudzała wyobraźnię.

Na przykład "Wilczy apetyt" Sławomira Grabowskiego i Marka Nejmana z ilustracjami Julitty Karwowskiej-Wnuczak. Historia z Filemonem i Bonifacym, którzy muszą się zmierzyć ze Szczeniakiem "udającym Wilka".

Albo "Agnieszka opowiada bajkę" Joanny Papuzińskiej z ilustracjami Anny Stylo-Ginter. Opowieść o kotku, który poszukiwał swojej prawdziwej mamy. I znaleźć jej nie mógł. Ale przecież nie o taką puentę chodziło.

Piękne, mądre i - przynajmniej u mnie - przywołujące bezpieczny świat dzieciństwa, gdzie małe sprawy były sprawami najpoważniejszymi, czas płynął bardzo powoli, a niewysokie pagórki, po których zjeżdżało się na sankach, wydawały się najwyższymi górami świata. I kiedy chodziło się w zimie w rajtuzach. Ech...

"Nasza Księgarnia" zebrała w kilku tomach historie z małych książeczek i wydała je z okazji swojego jubileuszu w zbiorowej kolekcji. Musiałem je mieć. Co i Wam polecam. Żeby się przekonać, że - wbrew pozorom - nie tak trudno jest rozbudzić w nas dziecko.