Co ja narobiłem? Tyle książek! Na majówkę? Kto to zdoła przeczytać? Fakt! Ale z drugiej strony, kto powiedział, że majówka nie może trwać do 15 września na przykład? Albo: kto powiedział, że trzeba wszystko przeczytać? Wręcz przeciwnie! Jak to powiedziała kilka lat temu swoim tytułem książki o pamięci 1989 roku moja gduniupsiapsiołeczka Aleksandra Boćkowska: można wybierać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teatr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teatr. Pokaż wszystkie posty
sobota, 3 maja 2025
środa, 22 stycznia 2014
Gawędziarz najwyższej próby
Moja propozycja na początek mroźnej zimy, zwłaszcza gdy zawodzi komunikacja publiczna, to "Szubienicznik" Jacka Piekary. Książka, która Was rozgrzeje.
"Szubienicznik" a właściwie dwa "Szubieniczniki". Bo jeden ukazał się w ubiegłym roku, a najnowszy - z podtytułem "Falsum et verum" właśnie się pojawił na tak zwanych półkach księgarskich. Ujrzał światło dzienne także na mojej wirtualnej półce na woblinku, czyli jednym z narzędzi służących współcześnie do e-Readingu. I jest to pewien paradoks. Zwłaszcza że książka opowiada o rzeczywistości zgoła przedtechnologicznej, gdzie jedynym narzędziem komunikacji był honor, język, trunki oraz inne tego typu sprawy.
Oto szlachcic leży we krwi. Niezły początek, co? No ale to w końcu prawie codzienność. Jesteśmy w Rzeczpospolitej, pod koniec XVII wieku. Jacek Zaremba, podstarości łęczycki, zajechał na dwór nieznanego sobie przedtem stolnika Ligęzy. "Jak to bywało wśród szlachty niespodziewanie i bez zapowiedzi, i takim wykazał się obyciem, talentem oraz grzecznością, że został już na stałe i od lat zarządzał majątkami stolnika, będąc pierwszym po jaśnie panu, a kiedy Ligęzy nie było w domu, to nawet pierwszym po Bogu". Rzeczony Ligęza - cały czas mowa o pierwszym tomie - prosi Zarembę o rozwikłanie zagadki. I awantura gotowa.
Od razu powiem, że dla mnie ta intryga prędko stała się drugorzędna, a na czoło wysuwało się co innego. Chodzi mianowicie o opis obyczajów, by nawiązać do książki Jędrzeja Kitowicza.
Pamiętacie, swoją drogą, ten doskonały spektakl oparty na tym staropolskim tekście? Widowisko przygotowane przez krakowski Teatr STU miał swoją premierę na początku lat 90. ubiegłego wieku. Prześmiewcza interpretacja utworu, który jest doskonałym źródłem wiedzy o moralności i życiu codziennym XVIII stulecia, okazała się przebojem scenicznym. Mikołaj Grabowski, reżyser, łącząc współczesność z historią pokazał, że... niewiele się zmieniliśmy. I że skłonności wciąż są te same. Na przykład do specyficznego alkoholizmu.
![]() |
| Otwarte, 2013. |
"Szubienicznik" a właściwie dwa "Szubieniczniki". Bo jeden ukazał się w ubiegłym roku, a najnowszy - z podtytułem "Falsum et verum" właśnie się pojawił na tak zwanych półkach księgarskich. Ujrzał światło dzienne także na mojej wirtualnej półce na woblinku, czyli jednym z narzędzi służących współcześnie do e-Readingu. I jest to pewien paradoks. Zwłaszcza że książka opowiada o rzeczywistości zgoła przedtechnologicznej, gdzie jedynym narzędziem komunikacji był honor, język, trunki oraz inne tego typu sprawy.
![]() |
| Otwarte, 2014. |
Od razu powiem, że dla mnie ta intryga prędko stała się drugorzędna, a na czoło wysuwało się co innego. Chodzi mianowicie o opis obyczajów, by nawiązać do książki Jędrzeja Kitowicza.
Pamiętacie, swoją drogą, ten doskonały spektakl oparty na tym staropolskim tekście? Widowisko przygotowane przez krakowski Teatr STU miał swoją premierę na początku lat 90. ubiegłego wieku. Prześmiewcza interpretacja utworu, który jest doskonałym źródłem wiedzy o moralności i życiu codziennym XVIII stulecia, okazała się przebojem scenicznym. Mikołaj Grabowski, reżyser, łącząc współczesność z historią pokazał, że... niewiele się zmieniliśmy. I że skłonności wciąż są te same. Na przykład do specyficznego alkoholizmu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


