Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Węgry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Węgry. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Kto żyje, musi się bać.


Wojna trwa, młodość się kończy, a ukochany pies odchodzi. Jaki jest sens życia? – pyta SANDOR MARAI w pierwszym tomie „Dzienników”.



Odpowiedź nie może być budująca. Bo, doprawdy, nie ma powodów do szczęścia.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Kierunek: Magyarország

Coś o Węgrach? Nie ma sprawy! Właśnie ukazuje się nowa książka Krzysztofa Vargi.


"Czardasz z mangalicą" to kolejna po "Gulaszu z turula" książka o tym, jak smakowite są Węgry. I to dosłownie. Choć trzeba przyznać, że samo danie może nie spodobać się tym, którzy są wegetarianami (mangalica) i którzy źle się czują na parkiecie (czardasz). Ale cała reszta? Hulaj dusza - Węgry są piękne.

Punktem wyjścia dla Vargi tym razem wydaje się kolekcja. Narrator gromadzi - dodajmy, że czyni to w sposób naturalny, nigdy zachłanny - elementy realistyczne w pamięci, by je potem przed nami rozłożyć, jakby prezentował prawdziwe skarby ze swoich prywatnych zbiorów. Kolekcjonowania, ujętego dosłownie, dotyczy sentymentalny fragment z rozdziału "Bertalan Farkas leci w kosmos". Wspomniany jest tam ojciec, który uważał, że "każdy mężczyzna powinien mieć jakieś hobby". A skoro tak, to ojciec ów uznał, że bohater książki MUSI zostać filatelistą. Udało się? Poniekąd. "Czardasz..." jest próbą posegregowania wspomnień i obrazów, które wyskakują w pamięci. Sporo tu znaczków. I znaków.