Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzienniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzienniki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Kto żyje, musi się bać.


Wojna trwa, młodość się kończy, a ukochany pies odchodzi. Jaki jest sens życia? – pyta SANDOR MARAI w pierwszym tomie „Dzienników”.



Odpowiedź nie może być budująca. Bo, doprawdy, nie ma powodów do szczęścia.

czwartek, 4 grudnia 2014

Bowles? Czemu nie!

Paul Bowles, swojego pamiętnika zatytułowanego "Dni", nie chciał pisać. Zmusił go do tego Daniel Halperna, redaktor pisma "Antaeus". I, w sumie, dobrze zrobił.

Zmierzch w Tangerze
(c) mhobl / Foter / CC BY-NC
Ale to, że Bowlesowi nie podobał się pomysł, naprawdę czuć. Widać to też po objętości dwuletniego dziennika (niecałe 150 stron) i systematyczności zapisków (krótkie notatki co kilka, kilkanaście dni). Książeczka jest cienka, relacje powściągliwe, rzeczywistość oszczędnie opisana.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Proza włóczęgi

Wilk się uspokoił. Pojawienie się nowego członka rodziny zmieniło priorytety w życiu. I nieco zmieniło też styl narracji.


Na biurku u Mariusza Wilka porządek. Wygaszony laptop (pewnie przerwa w pracy), zdjęcie idola, charakterystyczne okulary. Żadnego bałaganu, żadnego chaosu. W sumie zawsze tak było w jego kolejnych książkach podróżniczych - "Wilczym notesie" (1998), "Wołoce" (2005), "Domem nad Oniego" (2006), "Tropami rena" (2007) oraz ostatniej, "Lotem gęsi" (2012), w której jednak czuło się wiatr zmian. Miało to bezpośredni związek, jak się zdaje, z narodzinami córki Wilka, Marty Matyldy. Nic też dziwnego, że najnowsza książka, "Dom włóczęgi", zawiera taką dedykację: "Królewnie Mati/ od papy".

Zaczyna się jednak po Wilkowemu - od trącącej przewodnikowym reportażem lokalizacji miejsca akcji. Wskazania, że wciąż jesteśmy na trudnym terenie północnej Rosji - niedaleko największych jezior Europy Ładoga i Oniego. To tam osiada - po krótkiej przerwie - Wilk. "Powrót do siebie - to powrót do własnych myśli ze świata medialnego zgiełku. Do ciszy, w której Rzeczywistość nie tylko się widzi, ale i słyszy. Powrót do siebie to powrót włóczęgi do swojego domu". W domu czeka na narratora córka, która uświadamia wagę czasu (dotąd raczej ignorowanego przez Wilka, który wolał "kołować w rytmie przyrody, razem z renami i dzikimi gęsiami"), oraz proza W.G. Sebalda.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Choroba jako doświadczenie, o którym nie umiesz zapomnieć

Co słychać u Pilcha? W zasadzie to bez zmian. Świat się kręci wokół śmierci.

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014.
Kręci się. Ale, oczywiście, nie od razu, nie wprost, nie bez ironii, ani cytatu, czy zasłony dymnej w postaci języka, zdań rozbudowanych, składni pomnożonej, słów dodanych, powtórzeń - całego tego Pilchowskiego splendoru językowego. Bo Pilch to ciągle Pilch - ów rozpoznawalny styl i rytm, który czuje się nawet w pojedynczych słowach, które funkcjonują jako osobne zdania. W ten sposób osobliwa melodia tego autora jest już słyszalna od pierwszej strony, początkowego akapitu, ba, od okładki, na której autor "Pod Mocnym Aniołem" i "Wielu demonów" zalotnym spojrzeniem patrzy na swoich czytelników.

A skoro o zdjęciu okładkowym mowa, na którym Pilch z papierosem... Lekturę całości można zacząć od znakomitego tekstu o paleniu, który to fragment zaleca się wszystkim czytającym i piszącym, bo ci - jak wiadomo - często z paleniem mają problem. Oczywiście palą nie tylko i wyłącznie pisarze i czytelnicy, ale tylko oni będą potrafili docenić kunszt pisania o paleniu i rzucaniu palenia, o tej wielkiej martyrologii tytoniowej, tęsknotach i melancholii, jaką uprawia Jerzy Pilch czy Andrzej Stasiuk w znakomitej książce "Nie ma ekspresów przy żółtych drogach". "Myślę, że papieros ma smak bardziej intensywny, kiedy jest ostatni - czytamy u Pilcha. - Inne także mają swój specjalny smak, ale mniej intensywny. Aromat ostatniego podsyca uczucie zwycięstwa nad sobą i nadzieję na zdrowie i siłę w najbliższej przyszłości".

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Zapowiedź: Agnieszka Osiecka || 1945-50

Wspominając o wybranych zapowiedziach na jesień, zapomniałem o jednej pewnie ważnej dla wielu czytelników. O "Dziennikach" (Prószyński i S-ka, 2013) Agnieszki Osieckiej.


O tym, że Osiecka pisała dzienniki, wiedziało wielu. Najbliższych oczywiście. I wtajemniczonych w temat. Rzecz nie mogła ujrzeć światła dziennego - z rozmaitych powodów. Teraz zresztą też nie poznamy całości, bo tylko część obejmującą lata 1945-50. Czyli okres bardzo odległy. Ma to być pierwszy z czterech planowanych tomów.

Ale dzienniki Osieckiej to rzecz podobno niezwykle intymna. Poetka znana była z tego, że się odsłaniała. Wiedzą o tym wnikliwi czytelnicy jej poezji. Tutaj, w dziennikach, będzie jeszcze bardziej naga. I to może być, a na ogół przecież jest, widok bardzo szokujący.