środa, 8 maja 2013

Lektura wymagająca: McHale || Litany, 1979

W jednej z moich ulubionych serii Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, eidos, ukazują się co chwilę bardzo interesujące tytuły. Sięgam po nie z sentymentu filologiczno-filozoficznego, nie będę ukrywać. 






Książka "Powieść postmodernistyczna" Briana McHale'a jest - co zauważa Linda Hutcheon na okładce - prowokacyjna. Przede wszystkim przez wzgląd na definicje słowa "postmodernizm" zaproponowanego przez McHale. Wyjaśnia go naukowiec, bardzo zaczepnie, od razu w pierwszym rozdziale. Cytuje klasyków (Barth, Hassan i inni), po to, by stwierdzić, że "w przedrostku POST chcę raczej podkreślić pierwiastek logicznego i historycznego wynikania, nie zaś czysto czasowe następstwo. W pewnym sensie postmodernizm raczej wywodzi się z modernizmu aniżeli przychodzi po modernizmie".

Dalej jest jeszcze konkretniej, bo pojawiają się nazwiska autorów. Na przykład Faulknera (swoją drogą poczytałoby się go znowu), Becketta, Fuentesa, Nabokova czy - tu zaskoczenia nie ma - Pynchona. Odkrywa przy tym McHale treści zakryte, odsłania czytelniczo-filologiczne niuanse, osadza konkretnie powieści w skali globalnej, używa filozofii, mitologii, obdziera - mówiąc w skrócie - naszą lekturę z niewinności. Potem zresztą też nie jest łagodniejszy...

Światy, Konstrukcja, Słowa, Fundamenty, a wreszcie i ostatnia część zatytułowana w skoczno-dowcipnym stylu charakterystycznym dla całości wywodu "Powieści postmodernistycznej", czyli "Jak przestałem się martwić i pokochałem postmodernizm", to oczywiście wyzwanie mocno erudycyjne. Nie jest to lekcja cierpliwego nauczyciela, który od podstaw chce opowiedzieć znane prawdy. To prędzej apel do naszej pomysłowości, inteligencji i wiedzy. Ta ostatnia jest ogromnie istotna, bo autor - profesor Ohio State University - nie oszczędza nas, co chwilę sprawdzając naszą pamięć z lektur. Także i tych najtrudniejszych.

Sporo tu filozofii, ale też sporo - najzwyczajniej w świecie - ćwiczeń z giętkości umysłu i szerokości naszej wyobraźni. Ale dla tych, którzy podejmą wyzwanie, czeka wysoka nagroda. Satysfakcja, ale także poczucie bycia nieco bardziej nasączonym. Lektura wspomnianych autorów wcale nie przestaje być przyjemna. Wręcz przeciwnie. Przyjemność jest intensywniejsza.

Żeby nie powiedzieć: bardziej perwersyjna.


Czytaj także: o "Narratologii" Bal.

***



 KONKURS ze ZNAKiem



Codziennie, od poniedziałku do niedzieli, pod kolejnymi postami na blogu pojawiają się okładki książek Eduardo Mendozy, które zostały wydane w Polsce. Waszym zadaniem jest skompletowanie 7 tytułów powieści i nadesłanie ich do wtorku, 14 maja, do godziny 12 na adres wyliczanka@yahoo.pl. Nagrodą w konkursie jest pakiet książek o fryzjerze detektywie: "Przygoda fryzjera damskiego", 'Sekret hiszpańskiej pensjonarki", "Oliwkowy labirynt" oraz "Awantura o pieniądze albo życie".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz