piątek, 13 września 2013

Czasopisma: Znak || Numer 700.

Piątek trzynastego nie musi być dniem pechowym. Może być okazją na przykład do świętowania. Dajmy na to jubileuszu czasopisma "Znak".


Historia miesięcznika "Znak" to w sumie historia społeczna i kulturowa Polski po roku 1945. Przez dziesięciolecia pismo było obowiązkową lekturą inteligencji, zwłaszcza tej zaangażowanej. Przed 1989 rokiem można było tu przeczytać teksty Karola Wojtyły, Józefa Tischnera, Anny Świderkówny, Tadeusza Gadacza, Ryszarda Kapuścińskiego, Leszka Kołakowskiego, Czesława Miłosza, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Zbigniewa Herberta i wielu, wielu innych. Mocnym działem była eseistyka oraz dyskusje. Na przeróżne tematy. Nie tylko religijne.

Po 1989 roku pismo najpierw powoli, potem - gdy transformacja przyspieszyła - bardzo prędko zaczęło poszukiwać nowej tożsamości. Bo skoro nie opozycja to co?


Odpowiedź pojawiła się stosunkowo niedawno i przyszła wraz z rewolucją wizualną. Pismo zmieniło format, mocno zainwestowało w nowe technologie, powróciło - po latach błąkania się pośród bezpiecznych tematów - do kontrowersyjnych kwestii. Takich jak na przykład prawa zwierząt albo homoseksualne rodzicielstwo w numerze, który jakiś czas temu tutaj omawiałem.


"(...) jubileusz wydania 700. numeru skłania do nazwania szans wykorzystanych. Nie po to by stawać się sędzią we własnej sprawie, lecz by wzmacniać świadomość tego, jak wiele rzeczy, mimo trapiącego nas wciąż kryzysu, udaje się nam budować" - pisze naczelna "Znaku" Dominika Kozłowska.
Kozłowska zwraca uwagę na to, że "Znak" nie zmieni kierunku, jaki obrał niedawno. Pismo świadomie będzie funkcjonować w epoce multimedialnej, gdzie zmysł wzroku odgrywa zasadnicze znaczenie. W miesięczniku nie ma też zabraknąć trudnych tematów, a dodatkowy akcent będzie położony na budowanie środowiska. To dobrze, bo z integracją tego ostatniego chyba nie jest najlepiej. Przynajmniej nie widać tego tak mocno na zewnątrz jak w przypadku "Krytyki Politycznej".

Trzymam już kciuki i na razie rozkoszuje się naprawdę świetnym numerem 700., w którym piszą m.in. Tarnawski, Obirek i Mikołejko (wszyscy o ateizmie, który jest nam do zbawienia koniecznie potrzebny(?)), Jacek Dukaj ("Trzecia Wojna Światowa Ciała z Umysłem") oraz Wiesław Myśliwski. Autor "Traktatu..." wydał właśnie powieść "Ostatnie rozdanie", a rozmowa, którą przeprowadził z nim Bogdan Tosza, dotyczy domu, bliskich, przeznaczenia.

Myśliwski wyjawia tam między innymi:

Przede wszystkim muszę znaleźć zdanie. Książka, jak to kiedyś powiedziałem, jest zdaniem. Nie tyle słowem, ile zdaniem, ponieważ zdanie jest już wobec słowa ruchem. Najważniejsze jest pierwsze zdanie, ono określa właściwie całą poetykę książki. I to na nie najtrudniej się zdobyć.
 Swoją drogą - jakie macie ulubione pierwsze zdanie?

7 komentarzy:

  1. "Przyszedł pan fasoli kupić?" ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Zazdrosnym i mszczącym się Bogiem jest Pan; mścicielem jest Pan i Władcą [pełnym] gniewu; Pan mści się nad swymi wrogami i długo się gniewa na swoich nieprzyjaciół."

    OdpowiedzUsuń
  3. Może jakiś Pan jest mściwy, np. bożek Pan, ale nie Pan Jezus chyba? Fasola? chyba że Bób ;-)

    OdpowiedzUsuń